Samo przestawienie się na system z dotykowym ekranem, a nie z fizycznymi przyciskami jest często dość dużą rewolucją w życiu starszej osoby. Część z nich w ogóle nie będzie chciała korzystać z takich urządzeń, obawiając się, że nie da sobie rady albo w jakiś sposób zepsuje urządzenie i nie będzie miała innej możliwości kontaktu z bliskimi. Z tego powodu moja babcia nie zgodziła się na przeprowadzenie testów aplikacji dla seniorów. Nie było szans na żadną dyskusję.

I to nie jest pojedynczy przypadek. Dzieci czy wnuki, które chcą uzbroić swoich bliskich w smartfony, muszą być więc przygotowane psychicznie na taki opór i mieć pod ręką mocne argumenty.

Nieco łatwiej jest z pokoleniem pięćdziesięcio-, sześćdziesięciolatków, którzy wiedzą, co to jest, i nie boją się technologii aż tak bardzo.

Do testów aplikacji dla seniorów zaprosiłem więc przedstawicielkę właśnie tej grupy, panią Małgorzatę. Ma smartfona, aczkolwiek używa go głównie do dzwonienia. Wszystkie aplikacje testowała samodzielnie, bez moich wskazówek, i podzieliła się ze mną opiniami na ich temat.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej