W pierwszej połowie roku kontrolerzy ruchu lotniczego strajkowali łącznie przez 29 dni – to jeden z najgorszych wyników w historii. Odwołane i opóźnione były loty milionów pasażerów. Do tego doszły strajki pracowników linii lotniczych. Latem przez trzy dni strajkowali piloci Ryanairu, przez co linia musiała odwołać kilkaset lotów.

Będzie więcej strajków

To prawdopodobnie nie koniec – przewoźnik deklaruje, że woli ponieść koszty strajków, niż się ugiąć.

Strajkiem we wrześniu grozili też pracownicy PPL LOT. Jak na razie były to tylko groźby – daty strajku nadal nie ogłosili. Część pasażerów zapewne jednak odstraszyli. – Lecę LOT-em do Kopenhagi, a dalej inną linią do USA. Boję się, że stracę ten drugi lot i pieniądze za bilet, jeśli pierwszy będzie odwołany – mówi nam nasza czytelniczka pani Dominika.

I zastanawia się, czy może oddać bilet LOT-u, jeśli pracownicy grożą strajkiem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej