Pani Wanda kilkanaście lat temu odziedziczyła mieszkanie w Krakowie. Jako że sama miała już gdzie mieszkać, a sprzedaż nie wchodziła w grę – lokal chciała przekazać w przyszłości córce – zdecydowała się na wynajem. – Przez mieszkanie przewinęło się już wiele osób i mogę z całą stanowczością powiedzieć, że ludziom po prostu brakuje kultury i nieważne, czy są to osoby młode, czy już wiekowe, stateczne – mówi.

Najwięcej pracy zawsze zajmuje jej przygotowanie mieszkania pod nowych lokatorów. – Niemal za każdym razem trzeba odmalować ściany, bo są tak brudne, że wstyd kogokolwiek zapraszać – relacjonuje pani Wanda. – Jeden z lokatorów wybrudził je nawet fekaliami. Opłaciłam ekipę sprzątającą, bo nie sposób było się tym zająć osobiście. Nie zdarzyło mi się jeszcze, by jakiś lokator umył okna czy po prostu przed wyprowadzką po sobie posprzątał – mówi.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej