Szczęśliwi ci, którzy mieszkają w mieście, gdzie nie brakuje dobrych uniwersytetów, akademii czy politechnik. Ci nie muszą opuszczać ciepłego, pełnego zapasów w lodówce i kosmetyków do podkradania domu rodzinnego. Nieco gorzej mają ci, którzy na wymarzone studia przyjechali z innych części Polski.

Oto co żakom może sprawić największe problemy.

1. Kiedy miejsce w akademiku jednak nie czeka

Wydaje się, że sprawa jest prosta – miejsce w akademiku powinno czekać na strapionego wędrowca, który zapragnął edukować się z dala od domu. Niestety tylko się wydaje i już tu świeżo upieczonego studenta może czekać pierwsze zaskoczenie. O miejsce w akademiku należącym do uczelni bywa ciężej niż o stypendium za dobre wyniki w nauce.

Nie dostaniesz tam ciepłego (albo i zimnego, jeżeli kaloryfer nie będzie działał) miejsca, jeżeli postawisz przecinek w złym miejscu na podaniu albo okaże się, że pochodzisz z miasta za mało oddalonego od Warszawy, aby zasłużyć na miejsce w domu studenta.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej