W pociągach czeskiego przewoźnika Leo Express konduktorzy rzadko sprawdzają bilety. Dziwne? Niekoniecznie. Konduktorzy sprawdzają tylko, czy na zajęte miejsca wykupiony był bilet, a jeśli tak, to nie ma potrzeby, by prosić pasażera o pokazanie miejscówki.

Jedź spokojnie 

Kontrola dotyczy tylko tych pasażerów, którzy usiedli na miejscu, na które nikt nie robił rezerwacji. Dzięki temu podróżuje się bardziej komfortowo. A firma też jest zadowolona, dopóki liczba pasażerów się zgadza. 

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej