Przyznaję, że ta chęć nagłej nacjonalizacji drugiej co do wielkości - i co najważniejsze: niemieckiej - sieci na polskim rynku handlowym nieco mnie zaskoczyła.

Z drugiej strony taki narodowy, własny Lidl? O, to byłoby faktycznie piękne....Mam nawet nazwę: NARODOWA SIEĆ HANDLOWA.

Jak to zrobić?

Zakładam, że chodzi o bardziej cywilizowane rozwiązania niż odbicie sklepów na stadzie czołgów Leopard, kupionych zresztą w Niemczech, bo w Polsce większość tego, co jeździ, pochodzi z Niemiec.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej