Ustawa o pracowniczych planach kapitałowych (PPK) idzie przez parlament jak burza, obecnie zajmują się nią senackie komisje budżetu i finansów publicznych oraz rodziny, polityki senioralnej i społecznej.

Wszystko wskazuje na to, że już w lipcu 2019 r. duzi pracodawcy jako pierwsi rozpoczną uczestniczenie w programie.

Skąd ten pomysł?

Obecne emerytury nie są wysokie, a później będzie jeszcze gorzej. Dzisiejsi 20-, 30-, i 40-latkowie mogą liczyć na emeryturę wynoszącą poniżej 30 proc. ostatniego wynagrodzenia, gdy tymczasem dziś stopa zastąpienia wynosi 55 proc. Oznacza to, że jeżeli ostatnia pensja dzisiejszego 30-latka wyniesie 4 tys. zł, to emerytura – 1,2 tys. zł. W przypadku kobiet, które pracują do 60. roku życia, może to być jeszcze mniej, czyli kobietom grożą emerytury w minimalnej wysokości (obecnie emerytura minimalna wynosi 1030 zł brutto).

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej