Pan Paweł Jędruch mieszkający w Kanadzie zdziwił się, gdy dowiedział się, że lot z Toronto do Warszawy będzie obsługiwany pożyczonym 21-letnim airbusem A340-300 linii Hi Fly Malta. Pasażerowie spodziewali się bowiem przelotu dreamlinerem, bo to te samoloty zawsze obsługują dalekie trasy polskiego przewoźnika.

Różnica? Klasy premium (trochę wyżej niż ekonomiczna, ale mniej niż biznes) nie ma w tym airbusie ogóle, czyli jest duża szansa, że gdy kupimy bilet w tej klasie, przewoźnik i tak posadzi nas w ekonomicznej.

Z kolei klient klasy biznes (najwyższej) nie będzie mógł położyć się na fotelu jak w łóżku, bo fotele nie rozkładają się do płaskiego poziomu. W ten sposób odpada największe udogodnienie podczas długich podróży. Poza tym mniejsze i gorszej jakości w porównaniu z dreamlinerem są ekrany do systemów rozrywki pokładowej, mniejsze są też okna.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej