Gdy ma się dużą rodzinę, przestrzeni do życia zawsze jest za mało. Ale gdy dzieci wyfruwają z rodzinnego gniazda, zostaje się w pustych ścianach i z niewykorzystaną przestrzenią. Co z nią zrobić? Opcji jest kilka.

Drogo sprzedać, tanio kupić

Zastanawiają się nad tym państwo Halina i Mieczysław ze Skarżyska-Kamiennej. Ich dwie córki rozjechały się po kraju. Jedna osiadła w Warszawie, druga wybrała Kielce. Małżonkowie zostali sami w ponad 60-metrowym mieszkaniu. – Płacimy za powietrze. Czynsz miesięcznie kosztuje nas ponad 450 zł, a w niektórych sezonach nawet i więcej, bo w dużej mierze jego wysokość zależy od ogrzewania. A wiadomo, że jak zima daje w kość, to ogrzewać trzeba wszystkie pokoje, żeby temperatura w mieszkaniu się wyrównała. Niemal wszystkie składniki czynszu liczone są od metrażu: eksploatacja, sprzątanie klatki schodowej, fundusz remontowy czy fundusz konserwacji osiedli. Stąd poważnie rozważamy kupno mniejszego mieszkania – mówi pani Halina.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej