Minister rodziny, pracy i polityki społecznej odtrąbiła sukces, obwieszczając wszem i wobec, że rząd przyjął „pakiet alimentacyjny”, czyli nowe przepisy dotyczące świadczeń z państwowego Funduszu Alimentacyjnego. Zdaniem Elżbiety Rafalskiej najważniejszą zmianą jest podniesienie do 800 zł na osobę w rodzinie kryterium dochodowego umożliwiającego staranie się o świadczenie z Funduszu. Teraz próg wynosi 725 zł.

Resort szacuje, że po wprowadzeniu nowego kryterium dochodowego liczba dzieci uprawnionych do świadczeń zwiększy się o 60 tysięcy. To prawda, ale będzie też więcej samotnych rodziców z jednym dzieckiem zarabiających najniższą pensję, którzy zostaną wykluczeni z systemu.

Dzieci stracą alimenty

Dlaczego? Bardzo łatwo to policzyć i sądzę, że nie przekracza to też możliwości pani minister i jej urzędników. Zresztą w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nikt nie musiałby się intelektualnie wysilać. Wystarczyłoby przeczytać mój ubiegłoroczny tekst: „Wzrośnie liczba dzieci pozbawionych alimentów”. Wszystko w nim wyjaśniałam. Dziś zrobię to po raz drugi, może teraz dotrze. Przy obowiązującym od 2008 roku kryterium dochodowym – 725 zł – już w ubiegłym i w bieżącym roku część samotnych rodziców z jedynakiem minimalnie przekraczała jego wysokość. I nie dlatego, że są krezusami. Zwyczajnie jeśli w rodzinie są dwie osoby, to obecnie, aby zachować alimenty, nie mogą mieć więcej dochodu niż 1450 zł na rękę. Ponieważ w 2017 r. najniższe wynagrodzenie wzrosło do 1459,48 zł. netto, mieli o 9 zł z groszami za dużo.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej