Jeszcze dwa lata temu narciarz, który wypił grzane piwo, a chwilę później wpadł na kogoś na stoku i go poturbował, musiał płacić odszkodowanie z własnej kieszeni. Teraz ubezpieczyciele konkurują między sobą polisami turystycznymi, które obejmują klauzulę alkoholową, czyli zapewniają odszkodowanie, jeśli ubezpieczony znajdował się pod wpływem alkoholu. Wprowadzona po raz pierwszy dwa lata temu klauzula alkoholowa zrobiła furorę wśród klientów biur podróży wybierających się na wczasy all inclusive. Jest szansa, że w tym sezonie rozwiązanie to docenią też narciarze.

Piłeś? Możesz jechać

Klauzula alkoholowa to zapis w umowie ubezpieczenia, za sprawą którego klient ma pełną ochronę ubezpieczeniową również wtedy, gdy w jego organizmie znajdował się alkohol i był on jedną z przyczyn wypadku, któremu uległ. Czasem jest ona w podstawowym pakiecie, a czasem trzeba dopłacić za rozszerzenie. Podbija ona cenę standardowej polisy np. o 20 proc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej