Czym tak naprawdę jest „pieniądz elektroniczny? Zgodnie z ustawą wyrażenie to oznacza „wartość pieniężną przechowywaną elektronicznie, w tym magnetycznie, wydawaną, z obowiązkiem jej wykupu, w celu dokonywania transakcji płatniczych, akceptowaną przez podmioty inne niż wyłącznie wydawca pieniądza elektronicznego”. Zgodnie też z przyjętą w prawie zasadą tzw. technologicznej neutralności wiadomo, jak ma on funkcjonować, natomiast szczegóły techniczne nie zostały określone. 

- W Polsce nie działają jeszcze żadne krajowe instytucje pieniądza elektronicznego - informuje Jacek Barszczewski z KNF, a ta właśnie instytucja odpowiada za nadzór nad nimi. Oczywiście wszystko to dotyczy e-pieniądza w sensie ścisłym, a nie tzw. kryptowalut.

Choć czasem mówi się o nim, że będzie „niematerialny”, to jednak musi mieć jakąś namacalną postać. Nawet jeśli jest to wyłącznie zapis informatyczny, to przecież jest on jak najbardziej fizyczny. Jeśli tak, to zapewne znajdą się amatorzy, którzy zajmą się jego produkcją na własną rękę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej