Nasz czytelnik ubezpieczył auto w PZU, decydując się na tzw. wariant partnerski. W wariancie tym do naprawy użyte zostaną tańsze części: alternatywne albo oryginalne – bez pomniejszania ich cen o amortyzację. Warunkiem jest wybór jednego z warsztatów partnerskich. Czytelnik wybrał warsztat, do którego miał zaufanie.

Doszło do szkody, a wtedy zaczęły się problemy. Po oględzinach opiekun szkody z ramienia PZU przesłał kosztorys naprawy na kwotę 3 239, 52 zł. Tego samego dnia czytelnik przekazał opiekunowi szkody informację, że naprawę zleca do jednego z serwisów wyszczególnionych przez PZU jako warsztat partnerski, a który przeznaczony jest dla marki jego samochodu.

PZU wyceniło szybko szkodę, ale za nisko

Na podstawie wstępnych oględzin opiekuna szkody oraz jego wstępnego, pooględzinowego kosztorysu 8 października 2018 PZU wypłacił warsztatowi kwotę 3 239,52 zł. Tymczasem warsztat odesłał swój kosztorys do PZU 16 października 2018, a na 19 października 2018 r. czytelnik był umówiony na dostarczenie pojazdu do naprawy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej