Marcin na jednym z forum polecał zakupy ratalne w znanym markecie z elektroniką. „Szybka decyzja, bez konieczności okazywania zaświadczeń z pracy, zero dodatkowych opłat” – pisał. Sam był wtedy po zakupie dwóch iPhone’ów. Dla siebie i żony. Za oba zapłacił 6 tys. zł. Na papierze, bo w rzeczywistości kosztowały go kilkaset złotych pierwszej raty. Oba będzie spłacał 2 lata. – 250 zł miesięcznie to żadne obciążenie, a dziś pokazywać się ze starym modelem telefonu po prostu nie wypada – mówi.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej