Marcin na jednym z forum polecał zakupy ratalne w znanym markecie z elektroniką. „Szybka decyzja, bez konieczności okazywania zaświadczeń z pracy, zero dodatkowych opłat” – pisał. Sam był wtedy po zakupie dwóch iPhone’ów. Dla siebie i żony. Za oba zapłacił 6 tys. zł. Na papierze, bo w rzeczywistości kosztowały go kilkaset złotych pierwszej raty. Oba będzie spłacał 2 lata. – 250 zł miesięcznie to żadne obciążenie, a dziś pokazywać się ze starym modelem telefonu po prostu nie wypada – mówi.

Życie na pokaz

Kupno dwóch iPhone’ów to dla Marcina pierwszy zakup ratalny. – Stać mnie, by za oba zapłacić gotówką, oboje z żoną dobrze zarabiamy. Ale raty są wygodne – nie wyskakuje się od razu z gotówki. Lepiej zapłacić 250 zł niż od razu 6 tys. zł. Tym bardziej że do takiego spłacania telefonów przyzwyczaili nas operatorzy komórkowi. Poprzednie telefony brane w abonament także musieliśmy spłacać każdego miesiąca, nie było możliwości zapłacić za nie jednorazowo – mówi. Przy tym, jak twierdzi, niepotrzebne były żadne formalności. – Oba telefony brałem na siebie, nie musiałem dostarczać do sklepu żadnej umowy o pracę, zapytano mnie tylko o uzyskiwane dochody i miejsce zatrudnienia. Nie wiem, czy ktoś te dane w ogóle potwierdzał, bo umowę podpisywałem w zasadzie z marszu. Podałem dane, pracownik wydrukował umowę, złożyłem podpis i wyszedłem ze sklepu z telefonami – opowiada.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej