Pracowałem z nim od dawna. Był sumienny, solidny, jak powiedział, tak i zrobił, zawsze można było na nim polegać. Sęk w tym, że Tomek był nudny i skąpy. Zwłaszcza ta cecha dawała znać o sobie. Mówiono, że jego młodsze dziecko bawi się tylko zabawkami odziedziczonymi po starszym, donasza też te same ubrania. Małżonkę, Agnieszkę, miał dokładnie taką samą.

Ową dwójcę, która nie budziła specjalnej sympatii, charakteryzowała jeszcze jedna cecha: maniackie polowanie na okazje.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej