Triki Airbnb – znanego portalu pośredniczącego w wynajmie wakacyjnych kwater – wypunktowała w ubiegłym roku Komisja Europejska. Firma ukrywała przed wzrokiem użytkowników dodatkowe opłaty i migała się od odpowiedzialności, gdy coś podczas pobytu poszło nie tak. Kryła się za jednostronnymi warunkami zerwania umowy, nie przewidywała odwołania, gdy oferta była niezgodna z umową, a także wykluczała możliwość pozwania gospodarza, gdy na miejscu nie było obiecanego miejsca postojowego albo w pokoju nie działała klimatyzacja.

Opłaty za sprzątanie czy inne usługi często wyświetlane były dopiero na dalszych etapach rezerwacji. Airbnb zobowiązało się, że wszystkie problemy wskazane przez KE przejdą do historii wraz z końcem 2018 r.

Czy nie będzie już powodów do obaw? To nadal wątpliwe. I mowa tu nie tylko o Airbnb.

Ukryty depozyt

Pan Paweł z Gdańska zarezerwował mieszkanie wakacyjne w Mediolanie za pośrednictwem portalu Agoda.com. Serwis należy do jednej grupy z Booking.com, Priceline.com, Kayak.com, Cheapflights, Rentalcars.com, Momondo i OpenTable.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej