Przypadek numer 1. Paulina wydała wszystkie swoje oszczędności na wymarzony telefon – Samsung Galaxy S8 Edge. Przy kupnie smartfona w Play skorzystała z możliwości opłacania za kwotę 5 zł miesięcznie ubezpieczenia wyświetlacza. Jak się okazało, słusznie. Przynajmniej tak jej się wydawało. Podczas podróży tramwajem do pracy rozmawiała przez telefon, motorniczy zahamował gwałtownie, ktoś na nią wpadł i wytrącił telefon z ręki. Wyświetlacz w Samsungu pękł. – Telefon postanowiłam wysłać do firmy Digital Care, której płacę za ubezpieczenie „ochrona wyświetlacza”. Telefon został przyjęty, po czym dostałam informację, że zrobili ekspertyzę i dodatkowo znaleźli jakieś uszkodzenia, których koszt naprawy wynosi około 550 zł. Powiedziałam, że dodatkowo nic nie chcę naprawić.

Pani z infolinii odpowiedziała, że skoro nie wyrażam zgody na dodatkowe naprawy za opłatą, to nie muszą naprawiać mojego telefonu i mogą go odesłać z rozbitym wyświetlaczem – mówi. Paulina poprosiła o zwrot telefonu. Przesyłka miała przyjść do pięciu dni roboczych, przyszła po dwóch tygodniach. – Było w niej wszystko to, co wysłałam, nawet oryginalny paragon, oprócz telefonu! – mówi. Dopiero po naszej interwencji firma obiecała Paulinie nowy telefon.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej