Niczego nie kupujemy tyle, ile jedzenia - średnio 3 kg dziennie. Wydajemy na nie aż jedną czwartą budżetu domowego. Ale często się zdarza, że żywność nie spełnia naszych oczekiwań.

Na przykład pani Patrycja kupiła w automacie ze słodyczami w zakładzie pracy czekoladowy batonik. Po rozpakowaniu okazało się, że pokrywa go dziwny nalot, a i kształt nie odpowiada fabrycznemu, więc przynajmniej raz kompletnie się rozpłynął. Wysłała zdjęcie batonika do dostawcy słodyczy i problemu nie było - przy okazji kolejnej dostawy oddano jej pieniądze.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej