Pani Hanna pod koniec listopada 2018 roku po 25 latach zrezygnowała z kontynuacji umowy ubezpieczenia w Nationale-Nederlanden połączonego z rachunkiem IKE. Przez swoją agentkę, która jest przedstawicielem ubezpieczyciela, została poinformowana, że środki, wynikające z umowy ubezpieczeniowej i z rachunku IKE, zostaną przelane na jej konto najpóźniej w ciągu dwóch tygodni od rozwiązania umowy. Tymczasem kilka dni po złożeniu rezygnacji otrzymała e-maila od Nationale-Nederlanden, w którym poinformowano ją, że wypłata kwoty z umowy ubezpieczeniowej będzie dokonana dopiero 27 stycznia - prawie dwa miesiące po złożeniu rezygnacji. – Agentka, zapytana o przyczynę zmiany terminu wypłaty  kwoty wynikającej z ubezpieczenia, poleciła mi rozmowę z konsultantką – twierdzi pani Hanna.

 Agentka jedno, konsultant drugie

 Pani Hanna postanowiła zadzwonić na infolinię. – W trakcie rozmowy dowiedziałam się, że obowiązuje miesięczny termin wypowiedzenia umowy ubezpieczeniowej – mówi pani Hanna. Rezygnację złożyła 29 listopada, 29 grudnia powinna najpóźniej uzyskać środki. Skąd w piśmie wysłanym przez Nationale-Nederlanden data 27 stycznia? – Agentka, która zajmowała się moim ubezpieczeniem, stwierdziła, że umowę ubezpieczeniową mogę rozwiązać dopiero następnego dnia po rocznicy obowiązywania umowy, czyli po 28 listopada. Rezygnację złożyłam 29 listopada. Tymczasem okazuje się, że zrobiłam to za późno. Konsultantka powiedziała, że miesięczny termin wypowiedzenia zacznie obowiązywać dopiero od 28 grudnia, ponieważ liczy się pełny miesiąc od rozwiązania umowy, a ja swoją rozwiązałam następnego dnia po terminie kolejnej wpłaty. Tym sposobem firma przetrzymuje moje pieniądze przez kolejny miesiąc – mówi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej