Daniel Knap z serwisu Zlapkuriera.pl skorzystał jednorazowo. W czerwcu 2018 roku miał do nadania przesyłkę, znajoma poleciła mu skorzystanie z usług pośrednika. I tak znalazł stronę Zlapkuriera.pl. Kusiła atrakcyjną ofertą. Wystarczyło podać wymiary paczek, ich wagę i można było wybrać najkorzystniejszego pod względem ceny operatora pocztowego czy firmę kurierską.

– Przygotowałem paczkę, zważyłem ją i zmierzyłem, bo chciałem oszacować, jaką przesyłkę mam zamówić. Zrobiłem to bardzo rzetelnie. Wysyłka kosztowała około 30 zł – opowiada Daniel. Na drugi dzień po paczkę przyjechał kurier. Potwierdził, że wszystko jest poprawnie przygotowane, i zabrał przesyłkę. Po miesiącu Daniel otrzymał e-maila od serwisu Zlapkuriera.pl, w którym zażądano dopłaty za podanie zaniżonych wymiarów paczki. Do zapłaty miał, bagatela, 270 zł.

Pismo zlekceważył, pieniędzy nie zapłacił. Jego zdaniem e-mail nie stanowi wezwania do zapłaty. Powinien otrzymać pismo drogą papierową za potwierdzeniem odbioru. Były telefony od osób windykacji, straszono go sądem i Krajowym Rejestrem Dłużników.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej