Janusz Żak uprawą owoców zajmuje się od blisko 30 lat. Jego plantacja w Werchracie, tuż przy granicy z Ukrainą, liczy ok. 180 ha. To krajowa czołówka, upraw podobnej wielkości w Polsce można doliczyć się na palcach dwóch rąk.

W kwietniu ub.r. przedsiębiorca podpisał umowę z firmą PZU na ubezpieczenie 56 ha borówek amerykańskich (przewidywany plon – 560 ton) i blisko 20 ha truskawek (przewidywany plon – 236 ton) na kwotę ponad 9 mln zł. Ubezpieczenie dotyczyło wiosennych przymrozków i gradobicia. Składka – półtora miliona złotych.

Przed zawarciem umowy plantację Żaka odwiedził agent PZU. Ocenił, że jest wolna od chwastów, chorób, grzybów, szkodników czy zastoisk wodnych. „Plantacja prowadzona profesjonalnie, brak zastrzeżeń” – czytamy w sporządzonej ocenie.

Słowo 'brak' widnieje także w polu 'uszkodzenia spowodowane przez mróz', co – jak się za chwilę okaże – jest wyjątkowo istotne
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej