Niemal w każdym banku da się znaleźć konto osobiste, za którego prowadzenie aktywny klient nie zapłaci ani złotówki. Koszty posiadania konta i karty da się wyzerować, zapewniając odpowiednie wpływy na rachunek lub regularnie płacąc kartą. Znaczna część tych rachunków dodatkowo zapewnia bezprowizyjny dostęp do wszystkich krajowych bankomatów. A skoro podstawowe parametry ofert są bliźniaczo podobne, to czym się kierować przy wyborze banku? 

Od dawna mówi się, że ROR-y, czyli rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe, przestały zasługiwać na tę nazwę: wciąż pełnią funkcję rozliczeniową, ale przy zerowej stawce oprocentowania nie ma już mowy o oszczędzaniu. To jednak tylko część prawdy. Banki wciąż motywują klientów finansowo do korzystania z ich usług, tyle że inaczej niż odsetkami. Niektóre wypłacają premie nowym klientom, którzy spełnią kilka prostych warunków. Inne regularnie zwracają część kwot zapłaconych kartą w punktach handlowych ze wskazanych branż. Wreszcie kolejnym sposobem, by zaoszczędzić, są programy rabatowe organizowane wspólnie z wybranymi sprzedawcami.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej