Dziś w wielu miejscach można znaleźć ogłoszenia czy ulotki informujące o możliwości dochodzenia roszczeń np. po wypadku samochodowym, wypadku przy pracy, na skutek błędów medycznych czy nielegalnie pobranych opłat likwidacyjnych w ramach tzw. polisolokat. W ten właśnie sposób ogłaszają się kancelarie odszkodowawcze, które od lat są solą w oku branży ubezpieczeniowej. Firmy te pomagają w uzyskiwaniu odszkodowań, przeważnie z komunikacyjnego ubezpieczenia OC, często zakładają z góry koszty rehabilitacji czy postępowania sądowego, a po wygranej sprawie klient oddaje im umówiony procent wypłaconego odszkodowania czy zadośćuczynienia.

Nie wiadomo dokładnie, w ilu sprawach kancelarie pomogły ofiarom wypadków drogowych, ale szacunki mówią, że jeżeli w zdarzeniu został zabity lub ranny człowiek, to w 80-90 proc. spraw poszkodowani albo ich rodziny korzystają z takich usług. A odszkodowania ciągle są dużym problemem. Obecnie co trzecia sprawa na wokandach polskich sądów dotyczy sporu z towarzystwami ubezpieczeniowymi. Z ponad 200 tys. spraw toczonych przed polskimi sądami w ciągu ostatnich około dwóch lat ponad 90 proc. wygrywają poszkodowani i ich przedstawiciele.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej