Jeszcze pięć, sześć lat temu deweloperzy musieli stawać na głowie, by przyciągnąć klientów. Sytuacja gospodarcza, niskie zarobki, ale też restrykcyjna polityka banków powodowały, że mieszkania długo czekały na nabywców. Deweloperzy starali się jak mogli, by uatrakcyjnić swoje oferty. Kusili nabywców różnymi promocjami.

Można było liczyć na przecenione o połowę miejsce parkingowe albo połowę taniej nabyć komórkę lokatorską. Można było otrzymać od dewelopera voucher na zakupy sprzętu AGD czy materiały budowlane, a nawet bilet na egzotyczną wycieczkę. 

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej