Unieważnienie małżeństwa, rozwód kościelny – tak zwykło się nazywać proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Kościół zwraca jednak uwagę, że to mylne pojęcia. Rozwodów się tu nie daje. Istotą procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa jest orzeczenie przez kompetentny sąd kościelny, czy małżeństwo zostało zawarte ważnie czy nieważnie, to znaczy, czy w ogóle zaistniało w rozumieniu prawa kanonicznego. O żadnym rozwodzie mowy więc być nie może.

Historia jednej nieważności

Pani Barbara o stwierdzenie nieważności małżeństwa starała się kilka lat temu. Namówił ją do tego proboszcz parafii, do której należy. Nie ukrywa, że jej rodzina jest bardzo religijna i od lat wspiera Kościół. Nie wyobrażała sobie, by nieudany związek przekreślił jej związki z tą instytucją.

– Moje małżeństwo to był błąd. Zawarłam je dość późno, bo miałam wówczas 35 lat. Poznaliśmy się przez znajomych i zaiskrzyło. Nie czekaliśmy długo, bo oboje mieliśmy już swoje lata. Dwa miesiące później staliśmy już na ślubnym kobiercu – opowiada.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej