Przyjrzeliśmy się podstawowym kontom osobistym w dziesięciu bankach o największym udziale w rynku i wynik tej obserwacji jest jednoznaczny. Żaden z tych rachunków nie jest darmowy dla absolutnie każdego klienta, ale każdy może stać się darmowy po spełnieniu prostych warunków. Odpowiednio wysokie wpływy i/lub regularne wykonywanie płatności bezgotówkowych: tyle wystarczy, by miesięczne opłaty za posiadanie konta i za korzystanie z karty zostały obniżone do zera.

Prowizje mogą kosztować nawet kilkadziesiąt złotych

Rzadziej według tego samego klucza naliczane są (lub nie) prowizje za podejmowanie gotówki z obcych bankomatów. To najbardziej delikatny punkt: nie mówimy o kilku złotych opłaty raz w miesiącu, tylko o prowizji naliczanej za każdą transakcję. Jeśli będzie ich wiele i jeśli okaże się, że wbrew oczekiwaniom klienta wcale nie były darmowe, strata będzie zauważalna.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej