Kupiłem nowego laptopa znanej marki, o pojemności twardego dysku, według deklaracji producenta, 1 TB. To 1000 GB, ale gdy dodałem partycję C (371 GB) i D (558 GB), to w żaden sposób nie chciało mi się to zsumować do 1000. 929 GB jak byk.

W takim razie gdzieś mi zniknęło 71 GB – niby niewiele, ale jednak w nowym laptopie wszystko powinno się zgadzać, więc już zaczęła mi chodzić po głowie jakaś reklamacja. Okazuje się jednak, że faktycznie wszystko jest w porządku i w zasadzie każdy sprzęt tak ma.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej