Do przedszkoli samorządowych ustawiają się kolejki chętnych. W stolicy w niektórych placówkach było w przeszłości nawet 20 dzieci na miejsce. Kuszą one kosztami, a właściwie niemal całkowitym ich brakiem. Rodzice muszą zazwyczaj płacić dwie kwoty – czesne i koszt wyżywienia. W przedszkolach samorządowych ta pierwsza opłata nie jest prawie w ogóle pobierana.

Złotówka za godzinę

Prawie – bo przedszkola samorządowe są bezpłatne najczęściej w wymiarze pięć czy sześć godzin dziennie w zależności od miasta. W Krakowie, Białymstoku czy Bydgoszczy rodzice nie płacą za pobyt dzieci w godzinach od 8 do 13, w Katowicach na przykład od 8 do 14. Jeśli dziecko musi zostać dłużej w przedszkolu, miasta naliczają opłatę w wysokości… złotówki za godzinę.

Jeśli więc rodzic pracuje do 17 i dopiero po tej godzinie przyjedzie po dziecko, to przy założeniu, że pociecha uczęszcza do przedszkola darmowego do godz. 13, to miesięcznie trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 80 zł. Do tej kwoty należy doliczyć wyżywienie. W zależności od miasta to koszt od 5 do 7 zł. Miesięcznie za przedszkole trzeba będzie więc zapłacić około 200 zł. Jeśli natomiast dziecko korzysta tylko z bezpłatnych godzin, pozostaje opłata za wyżywienie w wysokości około 140 zł miesięcznie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej