Zabieranie gotówki w podróż wydaje się już przeżytkiem. Przyzwyczailiśmy się do płacenia wszędzie kartą i korzystania z bankomatów. Tymczasem są na świecie miejsca, gdzie to się nie uda. Tak jest np. w Iranie, w którym nie honorują innych kart niż wydane przez banki irańskie, zatem jadąc do tego kraju, trzeba zabrać ze sobą odpowiedni zapas euro albo dolarów.

W większości miejsc na świecie jednak karty się upowszechniły, a oferta banków dla osób podróżujących staje się coraz bogatsza.

Najdroższym rozwiązaniem, choć sprawdzającym się w przypadku rzadkich i krótkich wyjazdów, jest karta złotowa. Wprawdzie banki coraz częściej umożliwiają bezpłatne wypłaty za granicą, ale używanie kart złotowych wiąże się z opłatami za przewalutowanie, które wynoszą kilka procent – w większości banków jest to 3 proc., ale są również takie, gdzie przekracza 5 proc. Do tego dochodzą wysokie spready walutowe (różnica pomiędzy kursem kupna a kursem sprzedaży waluty).

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej