– W styczniu tego roku zalało mi mieszkanie, które było ubezpieczone. Wypłacone odszkodowanie nie wystarczyło na pokrycie remontu. Axa chciała kosztorysu i dostała go, zażądała fotografii – również dosłałem, zażądała faktur – też dostarczyłem. Nie dostałem natomiast odszkodowania. Straciłem cały dobytek i jestem na skraju bankructwa – skarży się czytelnik.

W pierwszej chwili sytuacja wydawała się dramatyczna: ubezpieczony stracił dobytek życia i nie dostał nic od ubezpieczyciela, chociaż miał polisę.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej