Karol z Gdańska, przeglądając strony internetowe, zauważył na jednej z nich baner, na którym widniał napis „Gratulacje, odbierz iPhone za 1 euro”. iPhone marzył mu się od dawna, ale nie było go na niego stać. Skusił się na promocję. – Zostałem przekierowany na stronę, na której trzeba było wypełnić formularz: imię, nazwisko, miejsce zamieszkania i adres e-mail. Następnie pojawiła się strona, na której trzeba było wpisać dane z karty kredytowej, takie jak przy normalnych płatnościach: numer karty, data ważności i CVV.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej