„Czuję się bezsilny” – tak zaczyna się wiadomość 17-letniego Filipa, którą dostaję w połowie sierpnia. Miesiąc wcześniej chłopak w drodze na dworzec kolejowy wypożyczył w Warszawie rower Veturilo, ale tylko wirtualnie. „Niestety zamieniłem jedną cyfrę z drugą przy wypożyczeniu i po przeszukaniu całej stacji okazało się, że takiego roweru, który wypożyczyłem, tam nie ma. Po dodzwonieniu się na infolinię okazało się, że rower jest w pojeździe serwisowym i obsługa ma związane ręce” – relacjonuje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej