- A gdybym chciał wziąć kilka do domu, żeby mieć na cały tydzień? - pytam.

- Wtedy mogę zawinąć w grubszą folię i od razu na stoisku zgrzać próżniowo, żeby się panu dłużej utrzymały - z marszu odpowiada dziewczyna.

Chyba jeszcze nigdy nie spotkała nikogo, kto przyszedłby z własnym pudełkiem zrobić zakupy. Setki małych serków codziennie pakuje więc do darmowych foliówek.

  • Napisz do nas: Interwencje@wyborcza.biz

Inny przykład z Rynku Głównego w Krakowie. Obwarzanek, jeden z symboli miasta.
Ktoś jednak wymyślił, żeby podawać obwarzanki zawinięte w jednorazową foliówkę. I tak dzieje się do dziś. Nawet gdy proszę bez foliówki, to dostaję obwarzanka w jednorazowej torebce.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej