Dla frankowiczów pojawiła się nadzieja na wyjście z długów. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 3 października dał im nadzieję na unieważnienie takiej umowy kredytowej. Unieważnienie umowy oznacza, że klient musi zwrócić bankowi pożyczone pieniądze, a bank zwrócić dotychczasowe spłaty – raty kredytu, odsetki i prowizje. Dla wielu osób takie rozwiązanie jest najlepsze, gdyż pozwoliłoby się pozbyć całego kredytu.

Choć trzeba pamiętać, że w takim przypadku istnieje możliwość, że trzeba będzie bankowi dopłacić od ręki kilkadziesiąt tysięcy złotych lub więcej.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej