Niestety jednak z limitu ulgi za 2011 r. mogą korzystać jedynie ci podatnicy, którzy zakończyli inwestycje w 2011 r. Do inwestycji zakończonych wcześniej odnoszą się stare limity. Jeśli więc ktoś zakończył inwestycję w 2007 r. lub wcześniej, to jego limit wynosi 189 000 zł. Jeśli w 2008 r. - 212 870 zł. Gdy w 2009 r. - 243 460 zł, a w 2010 r. - 264 810 zł. Jeśli kredyt jest wyższy od limitu, odliczyć można odsetki przypadające proporcjonalnie na tę część kredytu, która mieści się w limicie ulgi.
Niestety, na ulgę odsetkową nie można się już załapać. Zniknęła z katalogu odliczeń podatkowych z końcem 2006 r. Osoby, które załapały się na nią przed tym terminem, korzystają z ulgi w ramach tzw. praw nabytych. Spłacane odsetki mogą odliczać nawet do końca 2027 r.
Kwotę spłaconych odsetek dokumentuje się ich zestawieniem przygotowanym przez bank. Niektóre banki żądają za nie pieniędzy. I liczą sobie za tę usługę całkiem słono. W niektórych na przygotowanie zestawienia trzeba czekać całymi tygodniami, dlatego warto o nie wystąpić zaraz po Nowym Roku.
Fiskus bardzo mocno ograniczył dostęp do ulgi odsetkowej. Żeby z niej skorzystać, trzeba spełnić bardzo wiele warunków. ** Przede wszystkim ulga nie obejmuje rynku wtórnego. Nie skorzystają więc z niej podatnicy, którzy kupili używane
domy czy
mieszkania. ** Z ulgi nie może skorzystać podatnik, który wcześniej korzystał z ulg: budowlanej, na zakup działki pod budowę oraz za oszczędzanie w kasie mieszkaniowej. Prawo do ulgi nie przysługuje też osobom, których mąż lub żona korzystali wcześniej z którejś z tych ulg.
Odsetkowicz ma przy tym trochę więcej obowiązków niż podatnik niekorzystający z ulgi na spłatę odsetek. Co roku oprócz zwykłego zeznania rocznego musi wypełnić ulgowy formularz PIT-D oraz dodatkowo przy pierwszym rozliczeniu z ulgą odsetkową specjalny formularz PIT-2K. To tu informuje urząd skarbowy o inwestycji, na którą zaciągnął kredyt, i o samym kredycie.