Pity 2011: jakie przychody wpisać do zeznania podatkowego?

Piotr Skwirowski
10.01.2012 , aktualizacja: 02.02.2012 18:06
A A A Drukuj
Pity 2011
Gazeta Wyborcza
Pity 2011 "Twoje podatki"
Od przychodów zaczyna się faktyczne wypełnianie zeznania rocznego (wcześniej jest NIP lub PESEL i dane personalne, ale to formalności). Przychód to w uproszczeniu pieniądze otrzymane za pracę lub jakieś działania. Ustawa podatkowa wyróżnia wiele kategorii przychodów, którymi podatnik musi się pochwalić fiskusowi w zeznaniu rocznym. Mamy tu więc m.in.: wynagrodzenia uzyskiwane za pracę (na etacie, z umowy-zlecenia), emerytury i renty (krajowe i zagraniczne), prawa autorskie, przychody z działalności gospodarczej, przychody z wynajmowania mieszkania, zasiłki (np. dla bezrobotnych).

Na szczęście jest też spora grupa przychodów, których nie trzeba wpisywać do zeznania rocznego. Chodzi np. o:

- ubezpieczenia za rozbity samochód;

- odszkodowania za wypadek w pracy;

- odsetki z obligacji skarbu państwa;

- odsetki od oszczędności w bankach;

- zyski ze sprzedaży jednostek funduszy inwestycyjnych;

- odprawy pośmiertne i zasiłki pogrzebowe;

- zasiłki rodzinne;

- zasiłki pielęgnacyjne;

- zasiłki wychowawcze i porodowe;

- jednorazowe zasiłki za urodzenie dziecka (w tym słynne becikowe);

- wszelkie diety i dodatki za tzw. rozłąkę.

W PIT nie wykazuje się też dochodów z działalności rolniczej i wygranych w konkursach, grach i zakładach wzajemnych.

W kasie państwa ciągle brakuje pieniędzy. Fiskus więc coraz uważniej przygląda się różnym źródłom przychodów, wydawałoby się niezagrożonych dotąd podatkiem, czy to z powodów zwyczajowych, czy też z powodu niejednoznaczności przepisów.

Był więc np. pomysł obarczenia policji obowiązkiem ścigania kierowców, którzy do celów prywatnych wykorzystują samochody służbowe i nie doliczają tego do dochodu. Jeśli przy kontroli drogowej policjant zatrzymałby auto służbowe, miałby badać, czy kierowca nie wiezie nim rodziny na wczasy bądź na grzyby. Ostatecznie pomysł z policją upadł, ale podatek od użytkowania służbowych samochodów do celów prywatnych płacić trzeba.

Burzę w mediach wywołała interpretacja katowickiej izby skarbowej, która stwierdziła, że wartość drobnych przysług i pomocy w wykonywaniu codziennych obowiązków, które na zasadzie wzajemności w ramach tzw. banków czasu wyświadczają sobie sąsiedzi, powinna być opodatkowana. Dlaczego? Bo osoby korzystające z takich usług osiągają przychody z tego tytułu. Choćby dlatego, że nie muszą płacić za skoszenie trawnika czy wyprowadzenie psa. Potem izba się z tej interpretacji lekko wycofywała, ale tłumaczyła, że "nieodpłatne świadczenie jest wtedy, gdy nie płacimy za coś, za co w normalnych warunkach rynkowych zapłacilibyśmy. Zgodnie z polskim prawem takie świadczenie między osobami niespokrewnionymi jest opodatkowane, od kiedy istnieje ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, czyli od początku lat 90.". Głos zabrał też jeden z wiceministrów finansów, który w Sejmie przyznał, że "uznanie, że pomoc sąsiedzka czy też inna działalność polegająca na wzajemnych nieodpłatnych usługach podlega przepisom ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, byłoby zbyt szeroką interpretacją zasady powszechności opodatkowania".

- Podstawową zasadą naszego systemu podatkowego jest powszechność opodatkowania i dlatego wartość świadczeń w naturze oraz świadczeń nieodpłatnych także podlega opodatkowaniu - mówił minister. - Trudno jednak uznać, że osoba korzystająca z nieodpłatnych usług innej osoby zawsze otrzymuje z tego tytułu dochód.

Jego zdaniem do każdej z takich spraw trzeba podchodzić indywidualnie, bo "na pewno są takie usługi między sąsiadami, które powinny być opodatkowane". Przykładem takiej usługi może być - zdaniem ministra - wyremontowanie przez właściciela firmy budowlanej domu czy mieszkania sąsiada.

Innym pomysłem resortu finansów na łatanie budżetowej dziury (przynajmniej tak to odbierają podatnicy) jest opodatkowanie pakietów medycznych, które pracodawcy fundują pracownikom.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Formularze podatkowe PITY 2011