Identycznie jak małżonkowie swój podatek liczą rodziny niepełne. Rodzic samotnie wychowujący dziecko (lub dzieci) dzieli swój dochód przez dwa (niezależnie od tego, czy ma jedno dziecko, dwoje czy dziesięcioro). To, co wyjdzie, czyli podstawę opodatkowania, przystawia do skali, liczy podatek i mnoży go przez dwa. Tak otrzymuje podatek rodziny niepełnej. Dziecko spełnia w tym wyliczeniu analogiczną funkcję jak małżonek bez dochodów we wspólnym rozliczeniu małżeńskim. Oczywiście rodzina niepełna także odlicza od swojego podatku składkę zdrowotną i ulgi. Może też oczywiście przekazać 1?proc. podatku.
Czy wspólne rozliczenie jeszcze się opłaca
Razem czy osobno? Oczywiście razem! Przede wszystkim dlatego, że wspólne opodatkowanie dochodów nigdy nie jest niekorzystne, często zaś pozwala sporo oszczędzić na podatku.
Kiedy się opłaca? Gdy jedno z małżonków nie pracowało i nie uzyskało dochodów.
Albo gdy dochody każdego z małżonków mieściły się w różnych przedziałach skali podatkowej. Tyle tylko, że począwszy od rozliczenia rocznego za 2009 r., mamy już tylko dwa przedziały skali. To oznacza, że wspólne rozliczenie nie będzie już takim przebojem jak dotąd.
Jeszcze przed rokiem wspólne opodatkowanie miało wielkie znaczenie dla wielu małżonków. Dzięki niemu mogli liczyć na to, że znacznie obniżą zobowiązania wobec fiskusa. Chodzi o to, że pierwszy próg podatkowy był wówczas ustawiony znacznie niżej niż dzisiejszy (jedyny) próg i nie przekraczał 45 tys. zł rocznie. Nadwyżka dochodów ponad tę kwotę wpadała pod wyższą stawkę podatkową. Tymczasem kwotę 45 tys. rocznie dosyć często przekraczało przynajmniej jedno z małżonków. W takiej sytuacji dzię-ki wspólnemu opodatkowaniu taki dochód można było "zrzucić" poniżej granicy pierwszego progu i zapłacić od niego podatek według niższej stawki.
Dziś wspólne opodatkowanie dochodów nie będzie już podatnikom tak bardzo potrzebne, bo próg jest jeden, a do tego ustawiony dość wysoko (85 528 zł). Roczne wynagrodzenia większości z nas, niestety, nawet się do tej kwoty nie zbliżają. A to oznacza, że zarówno ze wspólnym opodatkowaniem, jak i bez niego zmieszczą się w pierwszym przedziale skali podatkowej i będą objęte 18-proc. stawką.
Dlatego dziś wspólne opodatkowanie przyda się głównie tam, gdzie:
przynajmniej jedno z małżonków zarabia bardzo dużo (wtedy możliwe będzie "zrzucenie" jego dochodu do pierwszego przedziału skali, tak żeby płaciło podatek wedle niższej stawki);
jedno z małżonków w ogóle nie zarabia (wtedy to drugie uwzględni sobie w rozliczeniu dodatkową kwotę wolną). Jak rozliczają się małżonkowie - piszemy na s. 19
Uwaga! Trzeba pamiętać, że niestety, wspólne opodatkowanie dochodów nie zawsze jest możliwe. Mogą z niego skorzystać jedynie ci małżonkowie, których związek trwał przez cały rok podatkowy oraz przez cały rok istniała między nimi tzw. wspólność majątkowa.
Z dobrodziejstw wspólnego opodatkowania nie mogą więc skorzystać pary, które pobrały się w trakcie roku, np. w maju 2009 r. (wspólnie rozliczą się dopiero za rok). Od tej zasady jest jednak wyjątek. Osoba, której małżonek zmarł w 2009 roku albo już po jego zakończeniu, ale przed złożeniem rocznego zeznania podatkowego, może się rozliczyć w sposób zarezerwowany dla małżonków. Czyli może dodać do swoich dochodów zeszłoroczne dochody zmarłego małżonka i opodatkować je łącznie.
Ważne, nowość! Pojawiła się możliwość wspólnego opodatkowania dochodów przez mał-żonków, z których przynajmniej jedno mieszka za granicą, w innym kraju UE, Europejskiego Obszaru Gospodarczego albo w Konfederacji Szwajcarskiej. Warunek - co najmniej 75?proc. łącznych przychodów małżonkowie osiągnęli w Polsce. I dodatkowo: certyfikatem rezydencji mogą udokumentować miejsce zamieszkania dla celów podatkowych.
Wspólne opodatkowanie z dzieckiem, czyli uważaj na konkubinat
Wspólnie swoje dochody mogą też opodatkowywać rodziny niepełne. Wtedy rodzic samotnie wychowujący dziecko łączy swoje dochody z dochodami dziecka (których ono zazwyczaj nie ma). Daje to więc taki sam efekt jak wspólne opodatkowanie się małżonków, z których jedno nie ma dochodów, bo nie pracuje.
Niestety, wspólne opodatkowanie dochodów rodzin niepełnych nie zawsze jest możliwe. Samotny rodzic może się opodatkować wspólnie z dzieckiem tylko do roku, w którym kończy ono 18 lat, albo najpóźniej do chwili ukończenia przez nie 25 lat (ale tylko w sytuacji, gdy dziecko się uczy/studiuje i nie osiąga dochodów powodujących obowiązek płacenia podatku).
Nowość! Ze wspólnego opodatkowania z dziećmi mogą korzystać także ci samotni rodzice, których syn czy córka otrzymują rentę socjalną.
Aby samotny rodzic mógł się opodatkować wspólnie z dzieckiem, nie musi go wychowywać (samotnie) przez cały rok. Wystarczy nawet jeden dzień. Jeśli więc np. samotna matka urodziła dziecko 31 grudnia 2009 r., to może opodatkować swoje zeszłoroczne dochody "na spółkę" z tym dzieckiem.
Oto ustawowa definicja osoby samotnie wychowującej dziecko: "Za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się jednego z rodziców albo opiekuna prawnego. Jeżeli osoba ta jest panną, kawalerem, wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do której orzeczono separację w rozumieniu odrębnych przepisów. Za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się również osobę pozostającą w związku małżeńskim, jeżeli jej małżonek został pozbawiony praw rodzicielskich lub odbywa karę pozbawienia wolności".
Uwaga! Fiskus nie toleruje kociej łapy przy wspólnym rozliczeniu.
W internecie łatwo znaleźć niekorzystne dla podatników interpretacje przepisów w tej sprawie. Choćby tę z 30 kwietnia 2008 r. Chodziło o parę żyjącą w konkubinacie i wychowującą dziecko. Jedno z rodziców chciało się rozliczyć z dzieckiem, bo będąc w konkubinacie, nie mogło tego zrobić z partnerem.
Co ciekawe, autor interpretacji, Izba Skarbowa w Poznaniu, powołuje się w niej na... korzystny dla podatników wyrok WSA z 18 września 2007 r. Milczy jednak o konkluzjach tego wyroku. Tłumaczy, tak zresztą, jak dziś tłumaczą urzędnicy skarbowi, że "za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się jednego z rodziców albo opiekuna prawnego. Jeżeli osoba ta jest panną, kawalerem, wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do której orzeczono separację w rozumieniu odrębnych przepisów (...)". Tyle że podatnik, który wystąpił o tę interpretację, żyje - jak to określa izba - "w nieformalnym związku z kobietą, z którą ma dzieci". Jako rozwodnik spełnia jeden z warunków uprawniających do ulgi. Jednak zdaniem izby to za mało. Nie można uznać go za osobę samotnie wychowującą dziecko, ponieważ ich wychowaniem zajmuje się wspólnie z partnerką (we wspólnie prowadzonym gospodarstwie domowym). Ponadto władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom - uznała izba. I odmówiła podatnikowi prawa do korzystnego dla niego rozliczenia z dzieckiem.
Warszawski wojewódzki sąd administracyjny, który rozpatrywał podobną sprawę, nie zostawił na takim interpretowaniu przepisów przez fiskusa suchej nitki. Przyznaje, że pogląd, jaki prezentuje izba, jest słuszny, gdy weźmie się pod uwagę słownikową definicję pojęcia "samotny" (niemający rodziny, towarzystwa; znajdujący się w określonej sytuacji i w określonym czasie zupełnie sam - "Słownik języka polskiego" PWN pod. red. dr. Mieczysława Szymczaka, tom III). Tyle tylko, że zdaniem sądu nie można tej definicji uznać za prawidłową w odniesieniu do przepisów ustawy o podatku od dochodów osobistych, bo "ustawowa definicja osoby samotnie wychowującej dzieci nie odwołuje się w żadnym zakresie do tego, czy drugi rodzic żyje oraz gdzie mieszka. Nie odnosi się również do tego (z wyjątkiem małżeństw), czy tylko jedno z rodziców posiada władzę rodzicielską, czy też taką władzą dysponują obydwoje". "W rozpatrywanej sprawie skarżący wskazał, że jest kawalerem, a zatem spełnia wymogi ustawowej definicji osoby samotnie wychowującej dzieci. (...) Bo samotność w znaczeniu potocznym to życie bez innej osoby, a samotny na tle ustawy podatkowej to matka lub ojciec danego dziecka bez męża lub żony. I tak to należy traktować na tle tego podatku" - stwierdził sąd. Jednoznacznie uznał, że rodzic żyjący w konkubinacie może się opodatkować łącznie z dzieckiem. Tak samo jak razem mogą się wspólnie opodatkowywać małżonkowie.
Jednak fiskus nie odpuścił. "W ocenie Ministerstwa Finansów podstawową przesłanką do zastosowania tego sposobu opodatkowania [rodzica z dzieckiem] jest samotne wychowywanie dziecka, a nie cywilnoprawny status osoby wychowującej dzieci" - czytamy w ministerialnym piśmie do rzecznika praw obywatelskich, który interweniował w tej sprawie. Resort tłumaczy też, że w sytuacji, gdy dziecko wychowywane jest przez osoby żyjące w konkubinacie, "nie mamy do czynienia z samotnym wychowywaniem dziecka, lecz z jego wychowywaniem przez oboje rodziców, z tym że stanu wolnego". "Jakakolwiek wykładnia rozszerzająca jest niedopuszczalna" - uważa Ministerstwo Finansów. A wyrok sądu? "Zapadł w indywidualnej sprawie" - bagatelizuje resort. Zapowiadał, że rozważy taką zmianę przepisów, żeby nie budziły one wątpliwości. Byłaby to zmiana nie po myśli osób żyjących w konkubinacie. Na razie jednak zmiany przepisów nie było, a kontrowersje pozostały. Nadzieje dla konkubentów na korzystne rozstrzygnięcie ich spraw w sądach też.