PIT-y 2010: Czy wspólne rozliczenie jeszcze się opłaca

Piotr Skwirowski
11.01.2011 , aktualizacja: 26.03.2013 13:22
A A A Drukuj
Razem czy osobno? Oczywiście razem! Przede wszystkim dlatego, że wspólne opodatkowanie dochodów nigdy nie jest niekorzystne, często zaś pozwala sporo oszczędzić na podatku
To jest artykuł poświęcony rozliczaniu podatku pit za 2010 rok. Aktualne porady znajdziesz w serwisie wyborcza.biz/pity.

Pity 2012 Pobierz bezpłatny program do rozliczania zeznań podatkowych za ubiegły rok




Małżonkowie swój łączny dochód do opodatkowania dzielą przez dwa. Od uzyskanej w ten sposób kwoty (czyli podstawy) liczą podatek według skali podatkowej (tak, jak robi to singiel). Ale uwaga! Potem to, co wyjdzie, mnożą przez dwa. I mają wspólny podatek małżeński. Dalej odliczają swoje składki na ubezpieczenie zdrowotne, ewentualnie ulgę na dziecko, zaokrąglają i - jeśli mają takie życzenie - odciągają 1 proc. podatku na OPP.

Kiedy się opłaca?

Gdy jedno z małżonków nie pracowało i nie uzyskało dochodów.

Albo gdy dochody każdego z małżonków mieściły się w różnych przedziałach skali podatkowej. Tyle tylko, że - począwszy od rozliczenia rocznego za 2009 r. - mamy już tylko dwa przedziały skali. To oznacza, że wspólne rozliczenie nie będzie już takim przebojem jak dotąd.

Jeszcze w 2008 r. wspólne opodatkowanie miało wielkie znaczenie dla wielu małżonków. Dzięki niemu mogli liczyć na to, że znacznie obniżą zobowiązania wobec fiskusa. Chodzi o to, że pierwszy próg podatkowy był wówczas ustawiony znacznie niżej niż dzisiejszy (jedyny) próg i nie przekraczał 45 tys. zł rocznie. Nadwyżka dochodów ponad tę kwotę wpadała pod wyższą stawkę podatkową. Tymczasem kwotę 45 tys. rocznie dosyć często przekraczało przynajmniej jedno z małżonków. W takiej sytuacji dzięki wspólnemu opodatkowaniu taki dochód można było "zrzucić" poniżej granicy pierwszego progu i zapłacić od niego podatek według niższej stawki.

Dziś wspólne opodatkowanie dochodów nie będzie już podatnikom tak bardzo potrzebne, bo próg jest jeden, a do tego ustawiony dość wysoko (85 528 zł). Roczne wynagrodzenia większości z nas, niestety, nawet się do tej kwoty nie zbliżają. A to oznacza, że zarówno ze wspólnym opodatkowaniem, jak i bez niego zmieszczą się w pierwszym przedziale skali podatkowej i będą objęte 18-proc. stawką.

Dlatego dziś wspólne opodatkowanie przyda się głównie tam, gdzie:

przynajmniej jedno z małżonków zarabia bardzo dużo (wtedy możliwe będzie "zrzucenie" jego dochodu do pierwszego przedziału skali, tak żeby płaciło podatek wedle niższej stawki);

jedno z małżonków w ogóle nie zarabia (wtedy to drugie uwzględni sobie w rozliczeniu dodatkową kwotę wolną).

Uwaga! Trzeba pamiętać, że niestety, wspólne opodatkowanie dochodów nie zawsze jest możliwe. Mogą z niego skorzystać jedynie ci małżonkowie, których związek trwał przez cały rok podatkowy oraz przez cały rok istniała między nimi tzw. wspólność majątkowa.

Z dobrodziejstw wspólnego opodatkowania nie mogą więc skorzystać pary, które pobrały się w trakcie roku, np. w lipcu 2010 r. (wspólnie rozliczą się dopiero za rok). Od tej zasady jest jednak wyjątek. Osoba, której małżonek zmarł w 2010 r. albo już po jego zakończeniu, ale przed złożeniem rocznego zeznania podatkowego, może się rozliczyć w sposób zarezerwowany dla małżonków. Czyli może dodać do swoich dochodów zeszłoroczne dochody zmarłego małżonka i opodatkować je łącznie.

Ważne! Jest możliwość wspólnego opodatkowania dochodów przez małżonków, z których przynajmniej jedno mieszka za granicą, w innym kraju UE, Europejskiego Obszaru Gospodarczego albo w Konfederacji Szwajcarskiej. Warunek - co najmniej 75 proc. łącznych przychodów małżonkowie osiągnęli w Polsce. I dodatkowo - certyfikatem rezydencji mogą udokumentować miejsce zamieszkania dla celów podatkowych.

Uwaga! Trzeba pamiętać, że wspólne rozliczenie małżonków nie jest, niestety, możliwe, gdy przynajmniej jedno z nich osiąga dochody z działalności gospodarczej opodatkowanej liniowym 19-proc. PIT. To dlatego, że - jak uznali twórcy przepisów - 19-proc. stawka liniowa jest tak atrakcyjna, iż żadne inne zachęty do jej stosowania nie są potrzebne. Nie ma więc przy liniowym PIT nie tylko wspólnego rozliczenia z małżonkiem (albo samotnie wychowywanym dzieckiem), ale też ulg podatkowych, choćby na dzieci czy Internet. Wspólnie z małżonkiem lub dzieckiem nie można też opodatkować pieniędzy z działalności opodatkowanej tzw. ryczał-tem ewidencjonowanym. Tu jednak przynajmniej zostawiono ulgi podatkowe.

Wspólne opodatkowanie z dzieckiem, czyli uważaj na konkubinat

Wspólnie swoje dochody mogą też opodatkowywać rodziny niepełne. Wtedy rodzic samotnie wychowujący dziecko łączy swoje dochody z dochodami dziecka (których ono zazwyczaj nie ma). Daje to więc taki sam efekt jak wspólne opodatkowanie się małżonków, z których jedno nie ma dochodów, bo nie pracuje

Niestety, wspólne opodatkowanie dochodów rodzin niepełnych nie zawsze jest możliwe. Samotny rodzic może się opodatkować wspólnie z dzieckiem tylko do roku, w którym kończy ono 18 lat, albo najpóźniej do chwili ukończenia przez nie 25 lat (ale tylko w sytuacji, gdy dziecko się uczy/studiuje i nie osiąga dochodów powodujących obowiązek płacenia podatku).

Ze wspólnego opodatkowania z dziećmi mogą korzystać także ci samotni rodzice, których syn czy córka otrzymują rentę socjalną.

Aby samotny rodzic mógł się opodatkować wspólnie z dzieckiem, nie musi go wychowywać (samotnie) przez cały rok. Wystarczy nawet jeden dzień. Jeśli więc np. samotna matka urodziła dziecko 31 grudnia 2010 r., to może opodatkować swoje zeszłoroczne dochody "na spółkę" z tym dzieckiem.

Uwaga! Fiskus nie toleruje kociej łapy przy wspólnym rozliczeniu.

W Internecie łatwo znaleźć niekorzystne dla podatników interpretacje przepisów w tej sprawie. Choćby tę z 30 kwietnia 2008 r. Chodziło o parę żyjącą w konkubinacie i wychowującą dziecko. Jedno z rodziców chciało się rozliczyć z dzieckiem, bo będąc w konkubinacie, nie mogło tego zrobić z partnerem.

Co ciekawe, autor interpretacji, Izba Skarbowa w Poznaniu, powołuje się w niej na... korzystny dla podatników wyrok wojewódzkiego sądu administracyjnego z 18 września 2007 r. Milczy jednak o konkluzjach tego wyroku. Tłumaczy, tak zresztą, jak dziś tłumaczą urzędnicy skarbowi, że "za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się jednego z rodziców albo opiekuna prawnego. Jeżeli osoba ta jest panną, kawalerem, wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do której orzeczono separację w rozumieniu odrębnych przepisów (...)". Tyle że podatnik, który wystąpił o tę interpretację, żyje - jak to określa izba - "w nieformalnym związku z kobietą, z którą ma dzieci". Jako rozwodnik spełnia jeden z warunków uprawniających do ulgi. Jednak zdaniem izby to za mało. Nie można uznać go za osobę samotnie wychowującą dziecko, ponieważ ich wychowaniem zajmuje się wspólnie z partnerką (we wspólnie prowadzonym gospodarstwie domowym). Ponadto władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom - uznała izba. I odmówiła podatnikowi prawa do korzystnego dla niego rozliczenia z dzieckiem.

Warszawski wojewódzki sąd administracyjny, który rozpatrywał podobną sprawę, nie zostawił na takim interpretowaniu przepisów przez fiskusa suchej nitki. Przyznaje, że pogląd, jaki prezentuje izba, jest słuszny, gdy weźmie się pod uwagę słownikową definicję pojęcia "samotny" (niemający rodziny, towarzystwa; znajdujący się w określonej sytuacji i w określonym czasie zupełnie sam - "Słownik języka polskiego" PWN pod red. dr. Mieczysława Szymczaka, tom III). Tyle tylko, że zdaniem sądu nie można tej definicji uznać za prawidłową w odniesieniu do przepisów ustawy o podatku od dochodów osobistych, bo "ustawowa definicja osoby samotnie wychowującej dzieci nie odwołuje się w żadnym zakresie do tego, czy drugi rodzic żyje oraz gdzie mieszka. Nie odnosi się również do tego (z wyjątkiem małżeństw), czy tylko jedno z rodziców posiada władzę rodzicielską, czy też taką władzą dysponują obydwoje". "W rozpatrywanej sprawie skarżący wskazał, że jest kawalerem, a zatem spełnia wymogi ustawowej definicji osoby samotnie wychowującej dzieci. (...) Bo samotność w znaczeniu potocznym to życie bez innej osoby, a samotny na tle ustawy podatkowej to matka lub ojciec danego dziecka bez męża lub żony. I tak to należy traktować na tle tego podatku" - stwierdził sąd. Jednoznacznie uznał, że rodzic żyjący w konkubinacie może się opodatkować łącznie z dzieckiem. Tak samo jak razem mogą się wspólnie opodatkowywać małżonkowie.

Jednak fiskus nie odpuścił. "W ocenie Ministerstwa Finansów podstawową przesłanką do zastosowania tego sposobu opodatkowania [rodzica z dzieckiem] jest samotne wychowywanie dziecka, a nie cywilnoprawny status osoby wychowującej dzieci" - czytamy w ministerialnym piśmie do rzecznika praw obywatelskich, który interweniował w tej sprawie. Resort tłumaczy też, że w sytuacji, gdy dziecko wychowywane jest przez osoby żyjące w konkubinacie, "nie mamy do czynienia z samotnym wychowywaniem dziecka, lecz z jego wychowywaniem przez oboje rodziców, z tym że stanu wolnego". "Jakakolwiek wykładnia rozszerzająca jest niedopuszczalna" - uważa Ministerstwo Finansów. A wyrok sądu? "Zapadł w indywidualnej sprawie" - bagatelizuje resort. Zapowiadał, że rozważy taką zmianę przepisów, żeby nie budziły one wątpliwości. I zmiana jest. Niestety, niekorzystna dla podatników.

Uwaga, nowość! Żeby uciąć spory związane z opodatkowaniem z dziećmi rodziców żyjących w konkubinacie, posłowie przygotowali (z aprobatą, a może za namową Ministerstwa Finansów) przepisy, z których jasno ma wynikać, że do wspólnego rozliczenia z dzieckiem mają prawo jedynie osoby samotnie je wychowujące. Samotnie, czyli bez partnera. Konkubinat wyklucza takie rozliczenie. I już.

Pytanie, czy takie przepisy coś zmienią.

Żyjący w konkubinacie uczciwi podatnicy, formaliści, choć w środku będzie ich skręcać, nie będą się rozliczać z dziećmi. Jak dotąd. Podatnicy, którzy uznają, że im się rozliczenie należy, a fiskus postępuje wobec nich nie fair, że ich dyskryminuje - będą z niego korzystać. Jak dotąd. Tyle że teraz już ze świadomością, że łamią przepisy. A prawdopodobieństwo, że skarbówka ich namierzy, jest takie jak do tej pory. Czyli niewielkie. Skąd bowiem fiskus ma wiedzieć, czy rodzic wychowujący dziecko żyje w konkubinacie? Jeśli ów rodzic się do tego nie przyzna, rozliczy się wspólnie z dzieckiem i zaoszczędzi pokaźną sumkę. Dla zmylenia śladów jeden z konkubentów może podać w zeznaniu podatkowym, że mieszka gdzie indziej, np. z rodzicami. Niewiele pomoże fiskusowi nawet donos sąsiedzki do urzędu skarbowego, bo przecież w obliczu kontrolera konkubenci mogą się siebie wyprzeć. Mogą dowodzić, że ich drogi już się rozeszły i tak naprawdę to nie mogą na siebie patrzeć, a co dopiero mówić o wspólnym życiu i wychowywaniu dziecka.

ZOBACZ TAKŻE

PITY 2012: Formularze podatkowe