BZ WBK: Polskie firmy nadal mają potencjał do rozwoju handlu z Chinami

ISBNews
01.12.2015 15:30
A A A


Warszawa, 01.12.2015 (ISBnews) - Choć tempo wzrostu chińskiej gospodarki wyraźnie osłabło, to Chiny wciąż notują wzrost PKB. Teoretycznie więc nadal istnieje potencjał, aby poprzez dostawę towarów, usług i inwestycji mogły na tym wzroście korzystać inne kraje. Taki potencjał mają także polskie firmy, uważa dyrektor ds. finansowania handlu Banku Zachodniego WBK Piotr Dylak. Podkreślił, że trzeba też pamiętać, iż rząd chiński robi wszystko, aby utrzymać inwestycje na jak najwyższym poziomie.

Ostanie wyniki z gospodarki Chin nie pozostawiają złudzeń co do tego, że po kilku latach bardzo dynamicznego rozwoju kraj ten złapał "gospodarczą zadyszkę". O ile siła wpływu sytuacji w Państwie Środka na światowe giełdy, w tym na GPW w Warszawie, jest stosunkowo łatwa do wyjaśnienia, o tyle w kontekście polskiego handlu zagranicznego interpretacja danych nie jest już tak oczywista.

Dylak zwraca uwagę, że choć dane o wzroście chińskiego PKB w III kw. 2015 r. na poziomie 6,9% (wg oficjalnych statystyk) lub nawet 3-4% (wg innych niż państwowe źródeł) są najgorsze od 6 lat, to nadal są dodatnie.

"W porównaniu do ostatnich lat gospodarka Chin rośnie wolniej, ale cały czas rośnie. Teoretycznie nadal istnieje więc potencjał, aby poprzez dostawę towarów, usług i inwestycji, mogły na tym wzroście korzystać inne kraje. Taki potencjał mają także polskie firmy. Trzeba też pamiętać, że rząd chiński robi wszystko, aby utrzymać inwestycje na jak najwyższym poziomie" - napisał Dylak w komentarzu przesłanym ISBnews.

Według opublikowanych dziś danych z chińskiego urzędu statystycznego, w listopadzie główny indeks obrazujący koniunkturę gospodarczą Chin, czyli PMI dla przemysłu, wyniósł 49,6 pkt wobec oczekiwanych 49,8 pkt. Jest to wynik najniższy od trzech lat, a dane już czwarty miesiąc z rzędu pokazują, że chiński przemysł się kurczy. Z kolei według Markit, PMI wyniósł 48,6 pkt w listopadzie wobec 48,3 pkt w październiku, potwierdzając tendencję spadkową.

Polski eksport do Chin stanowi jedynie ok. 1% całego eksportu ogółem i - jak podaje GUS - jest nadal na bardzo niskim poziomie, wynoszącym ok. 976 mln USD (dane za I połowę 2015 r.). Chiny nadal znajdują się w drugiej dziesiątce naszych odbiorców i choćby z tego powodu globalne wyniki polskiego eksportu nie powinny zostać wprost zachwiane przez sytuację w Chinach.

Niepokój budzi fakt, że gorsza koniunktura w Państwie Środka, przede wszystkim w zakresie inwestycji, może odbić się na polskim biznesie także poprzez mniejszy popyt Chińczyków na surowce.

"Warto pamiętać, że Chiny są największym na świecie importerem miedzi, a w wartym ponad 30 mld USD imporcie tego surowca aż 700 mln USD stanowi udział miedzi z Polski. Poza tym, spadek zapotrzebowania na surowce energetyczne i, co za tym idzie - ich coraz niższe ceny, na pewno nie poprawią sytuacji polskich kopalń" - uważa Dylak.

Sytuacja w Chinach może mieć też pośredni wpływ na wyniki polskiego eksportu. Niestety, istnieje ryzyko, że sytuacja w Chinach poruszy domino coraz słabszych danych we wszystkich innych częściach świata, także w Europie.

"Jeśli tak będzie, to nasz eksport ucierpi, bo zaczną od nas mniej importować kraje, które są naszymi poważnymi partnerami. Na razie jest zbyt wcześnie, aby ocenić, czy domino to już zostało uruchomione" - wskazuje Dylak.

Dodał, że ucierpieć mogą firmy dostarczające maszyny i komponenty potrzebne do produkcji urządzeń i maszyn trafiających z Niemiec na rynek Państwa Środka.

"Według danych E&Y, udział niemieckich marek na rynku samochodów osobowych w Chinach wynosi aż 23%, dodatkowo Chiny są głównym rynkiem zbytu między innymi dla takich firm, jak BMW, Daimler i Volkswagen, które są ważnym odbiorcą polskiego sektora automotive, np. producentów części. Podobny mechanizm może zadziałać w innych branżach, ponieważ struktura towarowa polskiego eksportu do Niemiec jest bardzo rozdrobniona, więc osłabione Niemcy mogą zgłaszać mniejszy popyt na produkcję bardzo wielu branż" - wskazał dyrektor ds. finansowania handlu BZ WBK.

Zwrócił jednak uwagę, że dane za III kw. 2015 r. mówią o wzroście sprzedaży detalicznej w Chinach na poziomie prawie 11 proc., nieznacznie powyżej oczekiwań analityków.

"Jeśli sprzedaż detaliczna rośnie zgodnie z oczekiwaniami, to znaczy, że rośnie konsumpcja. To są ogromne szanse np. dla polskiej branży spożywczej, szczególnie producentów słodyczy. Zainteresowanie Chin jest bardzo duże, żywność z Europy jest przez Chińczyków ceniona i pożądana. Widzieliśmy to bardzo wyraźnie podczas naszej wirtualnej misji przed kilkoma miesiącami, podczas której polscy producenci słodyczy spotkali się z dystrybutorami z Chin" - powiedział Dylak.

Warto zwrócić też uwagę, że NBP w swoim ostatnim opracowaniu podkreśla, że "nie obserwuje na razie symptomów negatywnego wpływu spowolnienia gospodarczego w Chinach na sytuację inwestorów w badanej próbie. Przedsiębiorstwa zaangażowane w eksport do Chin wykazują nawet wyższą aktywność inwestycyjną niż pozostałe przedsiębiorstwa i ponad dwukrotnie rzadziej wstrzymują inwestycje", dodał.

Dylak przypomniał też, że nasz kraj ma ogromny, wynoszący w I półroczu br. aż 9 635 mln zł deficyt w handlu zagranicznym z Chinami. Według danych GUS, Państwo Środka jest drugim, po Niemczech, krajem skąd sprowadzamy najwięcej towarów i usług. Jednocześnie dynamika wzrostu wartości polskiego importu z Chin utrzymuje się w 2015 r. na dwucyfrowym poziomie (po ośmiu miesiącach br. wynosi 16% r/r).

(ISBnews)