Złoty traci na wartości w oczekiwaniu na grudniowe posiedzenie Fedu.

ISBNews
12.10.2016 15:12
A A A


Warszawa, 12.10.2016 (ISBnews/ easyMarkets) - Złoty w środę traci na wartości w stosunku do innych walut. Przecena złotego, która koreluje z podobnym zachowaniem m.in. węgierskiego forinta, to reakcja na ostatni wzrost rynkowych oczekiwań na podwyżkę stóp procentowych w USA na grudniowym posiedzeniu Fedu.

Dziś za dolara trzeba było zapłacić 3,90 zł. Najwięcej od ponad miesiąca. To dopiero początek przeceny złotego. Nie tylko wobec dolara, ale również wobec innych walut. Zimą za euro możemy zapłacić 4,40 zł, a za dolara i szwajcarskiego franka po 4 zł.

W środę złoty kontynuuje przecenę z dnia wczorajszego. O godzinie 14:10 kurs EUR/PLN testował poziom 4,2980 zł, USD/PLN 3,90 zł, CHF/PLN 3,9390 zł, a GBP/PLN 4,7640 zł. O ile jeszcze w tym ostatnim przypadku wzrosty można traktować jako odreagowanie wcześniejszych mocnych spadków, to w pozostałych trzech istnieje poważne ryzyko trwałej zmiany tendencji i wzrostów kursów walut po około 10 groszy.

Przecena złotego, która koreluje z podobnym zachowaniem m.in. węgierskiego forinta, to reakcja na ostatni wzrost rynkowych oczekiwań na podwyżkę stóp procentowych w USA na grudniowym posiedzeniu Fed-u. Obecnie prawdopodobieństwo to "wyceniane" jest na poziomie 68%. Wprawdzie proces ten rozpoczął się już dużo wcześniej, co doskonale obrazuje chociażby trwający od końca września wzrost rentowności amerykańskiego długu (do 4-miesięcznego maksimum), ale złoty i forint reagują dopiero teraz. Zważywszy, że ostatnio złoty zyskiwał wbrew tendencjom globalnym i czynnikom fundamentalnym, to być może inwestorzy potrzebowali dodatkowego katalizatora do jego wyprzedaży, jakim teraz stało się pogorszenie nastrojów na rynkach finansowych.

Rosnące oczekiwania na grudniową podwyżkę stóp procentowych w USA, przy wciąż możliwych negatywnych zaskoczenia ze strony krajowych danych makroekonomicznych, a także przy realnym pogorszeniu klimatu inwestycyjnego na świecie w końcówce roku, będzie tworzyć presję podażowa na złotym. W podstawowym scenariuszu zakładamy powrót notowań głównych par do poziomów z lipca, czyli wzrost EUR/PLN do 4,40 zł, a USD/PLN i CHF/PLN do 4 zł. Wyjątkiem będzie jedynie GBP/PLN, gdzie podstawowym wyznacznikiem kursów będą nasilające się lub malejące obawy o konsekwencje gospodarcze BREXIT-u.

Większych emocji, a więc i większej zmienności dzisiaj na złotym, nie wywołały opublikowane przez Narodowy Bank Polski (NBP) dane o inflacji bazowej. We wrześniu wskaźnik inflacji po wyłączeniu cen energii i żywności pozostała na poziomie -0,4% w relacji rocznej, przy prognozie na poziomie -0,2% R/R. Ten brak reakcji szczególnie nie zaskakuje. Już po wczorajszej publikacji raportu inflacyjnego przez GUS (we wrześniu inflacja wzrosła do -0,5% z -0,8% R/R miesiąc wcześniej) było jasne, że dzisiejsze dane będą poniżej prognoz. Niemniej jednak obie te publikacje są ważne. Pokazują brak silniejszej presji inflacyjnej w Polsce, przez co w przyszłym roku należy spodziewać bardziej płaskiej ścieżki inflacyjnej niż jeszcze niedawno można było zakładać. Jakie to będzie mieć rynkowe reperkusje? Otóż przy braku silnego odbicia w inwestycjach, co będzie skutkowało gorszymi wynikami polskiej gospodarki, może to prowokować dyskusję nt. możliwej obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP). Taki też scenariusz zakładamy. Aczkolwiek nie wierzymy w samo cięcie stóp. Dlatego podtrzymujemy dotychczasową prognozę, że kolejnym ruchem RPP będzie podwyżka kosztu pieniądza o 25 punktów bazowych w połowie 2018 roku. Niemniej jednak sama dyskusja nt. obniżki stóp procentowych będzie tworzyć presję podażowa na złotego w przyszłym roku.

Do końca tygodnia złoty pozostanie pod głównym wpływem rynków globalnych, reagując na zmieniające się oczekiwania co do grudniowej decyzji Fed. Pierwszym takim impulsem będzie zaplanowana na dziś na godzinę 20:00 publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC. Kolejne analogiczne impulsy napłyną w piątek, gdy zostaną opublikowane wrześniowe dane o sprzedaży detalicznej i inflacji PPI z USA. Bez echa za to prawdopodobnie pozostaną, publikowane również w piątek, dane o bilansie płatniczym Polski.

Marcin Kiepas  

główny analityk easyMarkets

(ISBnews/ easyMarkets)