O dalszym spadku wartości złotego przesądzą przede wszystkim dane o PKB

ISBNews
15.11.2016 09:42
A A A


Warszawa, 15.11.2016 (ISBnews/ easyMarkets) - W tydzień dolar podrożał o prawie 20 gr, funt o 29 gr, szwajcarski frank o 12 gr, a euro o 11 gr. O tym, czy ten rajd będzie kontynuowany, zdecydują nastroje na świecie i dane makroekonomiczne jakie napłyną z polskiej gospodarki. W tym dzisiejszy raport o PKB.

Wtorkowy poranek przynosi umocnienie złotego do głównych walut. O godzinie 09:01 kurs EUR/PLN testował poziom 4,4050 zł, CHF/PLN 4,1055 zł, a USD/PLN 4,09 zł. To odreagowanie silnej przeceny polskiej waluty z ostatnich dni, a także reakcja na analogiczną korektę notowań EUR/USD. Rano para ta odbiła do 1,0777 dolara z wyznaczonego w poniedziałek rocznego minimum na 1,0708 dolara, przerywając tym samym serię 6. kolejnych spadkowych dni.

O tym, na jakich poziomach polskie pary zakończą dzień, a więc o tym, czy poranna korekta będzie kontynuowana, czy też będzie to kolejny ciężki dzień dla złotego, zdecydują nastroje na rynkach globalnych oraz dane jakie napłyną z polskiej gospodarki. Zwłaszcza dane. Dziś o godzinie 10:00 Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikuje wstępne szacunki dynamiki Produktu Krajowego Brutto (PKB) za III kwartał 2016 roku. Nikt nie ma złudzeń. To był słaby kwartał. Nie tylko nie było odbicia w inwestycjach, ale wręcz ich zapaść się pogłębiła. Rynek oczekuje, że PKB wyhamował do 2,9% w relacji rocznej z 3,1% w II kwartale i wobec 3% zanotowanych w pierwszych 3 miesiącach roku. Wynik może być jeszcze gorszy. Przy przeważającym obecnie słabym sentymencie do złotego i wobec prognozowanego dalszego hamowania wzrostu w IV kwartale, takie dane mogą stać się jeszcze jednym sygnałem do pozbywania się złotego.

Również dziś Narodowy Bank Polski (NBP) opublikuje dane o inflacji bazowej (godz. 14:00). W październiku oczekuje się odczytu na poziomie -0,3% R/R wobec -0,4% we wrześniu. Nie jest wykluczone, że będzie to nawet -0,2%. Dane zostaną przyjęte bez emocji, bo wpiszą się w ogólną tendencję wychodzenia polskiej gospodarki z deflacji, co pokazał wczorajszy raport inflacyjny. W październiku wskaźnik inflacji CPI, zgodnie z tym co sugerowały wstępne dane, wzrósł do -0,2% z poziomu -0,5% R/R miesiąc wcześniej. Jest szansa, że był to ostatni miesiąc deflacyjny i w listopadzie wskaźnik ten ukształtuje się na poziomie 0,0% R/R, a w grudniu zobaczymy już minimalną inflację (0,2-0,3% R/R). Inflacja następnie przyspieszy na początku roku, ale nie należy liczyć na jej duże odbicie w przyszłym roku. Dlatego też w zestawieniu z rozczarowującymi wynikami gospodarki nie wykluczamy, że w 2017 roku przetoczy się w Polsce dyskusja nt. obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP). Jakkolwiek sama obniżka jest mało prawdopodobna, to już pojawienie się dyskusji na ten temat będzie osłabiać złotego.

Ostatnia zmiana postrzegania sytuacji w USA, gdzie oczekuje się, że administracja Donalda Trumpa zdecyduje się na stymulację fiskalną, co przełoży się na wzrost inflacji i wyższe stopy procentowe, odcisnęła silne piętno na walutach rynków wschodzących. W tym również na złotym. Jeżeli dodać do tego rozczarowujące już od pewnego czasu dane z rodzimej gospodarki to staje się jasne, że obserwowane w ostatnim tygodniu zmiany na wykresach polskich par mogą mieć trwały charakter. W naszej opinii euro znajdzie teraz nowy poziom równowagi w okolicy 4,40 zł (i raczej powyżej niż poniżej tego poziomu). Szwajcarski frank nie tylko na trwałe zagości powyżej 4 zł, ale może dłużej pozostać ponad 4,10 zł. Amerykański dolar natomiast, wspierany przez wizję podwyżek stóp procentowych przez Fed i przy zakładanym spadku EUR/USD do 1,05 dolara, będzie zmierzał w kierunku 4,20 zł. Przy czym, w każdym z tych trzech przypadków, to nie musi być jeszcze kres osłabienia złotego. Łatwo sobie wyobrazić, że główne waluty są jeszcze po 10 gr droższe niż zakłąda powyższa prognoz.

Marcin Kiepas

główny analityk easyMarkets

(ISBnews/ easyMarkets)