Złoty nieco słabszy, w kolejnych godzinach możliwa jego stabilizacja

ISBNews
04.04.2017 08:47
A A A


Warszawa, 04.04.2017 (ISBnews/ FxCuffs) - Wtorkowy poranek przynosi lekkie osłabienie złotego, po tym jak wczorajszy dzień, pomimo dużej zmienności kursów polskich par, ostatecznie zakończył się niewielkimi zmianami notowań. Kolejne godziny mogą przynieść stabilizację jego notowań nieco powyżej poziomów z wczorajszego zamknięcia. Aczkolwiek w odróżnieniu od poniedziałku, powinna jej towarzyszyć już niższa zmienność.

O godzinie 08:30 za euro płacono 4,2440 zł, dolar kosztował 3,9820 zł, a szwajcarski frank 3,9720 zł. Oznacza to zwyżkę kursów o nieco ponad 1 gr w stosunku do poziomów z poniedziałku. W kolejnych godzinach stabilizująco na notowania będzie oddziaływać wzajemne znoszenie się podażowych i popytowych impulsów, brak istotnych publikacji makroekonomicznych, a także oczekiwanie na wyniki posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej (RPP).

Poranne osłabienie złotego to przede wszystkim efekt pogorszenia nastrojów na rynkach globalnych i związanego z tym wzrostu awersji do ryzyka. W ten podażowy impuls dodatkowo wpisywać się mogą obawy przed korektą na polskim rynku długu, po tym jak przez cały marzec na ten rynek płyną strumień pieniędzy (wzmacniając złotego), co wczoraj sprowadziło rentowności 10-letnich obligacji w okolice 3,40%. A więc do poziomu najniższego od końca 2016 roku.

Z drugiej strony, impuls popytowy dla złotego może wygenerować para EUR/USD, która po silnej przecenie w ubiegłym tygodniu, ma szanse teraz odbić w górę. Potencjalna poprawa klimatu inwestycyjnego może też po południu napłynąć z Wall Street, gdzie wczoraj tamtejszym indeksom wprawdzie nie udało się zamknąć sesji na plusach, ale wybroniły się one przed mocniejszą przeceną, co dziś będzie zachęcać do kupna akcji.

Stabilizacji notowań sprzyjać będzie też brak ważnych publikacji makroekonomicznych ze świata. Wprawdzie przed południem inwestorzy poznają lutowe dane o sprzedaży detalicznej w strefie euro (godz. 11:00; prognoza: 0,5% M/M), a po południu raporty z USA nt. bilansu handlowego (godz. 14:30; prognoza: -44,9 mld USD) i zamówień w przemyśle (godz. 16:00; prognoza: 1% M/M), ale w tygodniu z zaplanowanymi publikacjami "minutek" przez Fed i ECB, indeksów PMI/ISM, serią danych z amerykańskiego rynku pracy, czy wreszcie spotkaniem prezydentów USA i Chin, dane te odgrywają drugorzędną rolę.

Można również oczekiwać, że bez wpływu na rynek pozostanie dzisiejsze wystąpienie prezesa ECB we Frankfurcie (godz. 15:30), które będzie mieć miejsce w związku z wprowadzeniem do obiegu nowego banknotu o nominale 50 EUR i prawdopodobnie nie będzie zahaczać o szczegóły polityki monetarnej banku.

Wreszcie za brakiem większych zmian na krajowym rynku walutowym przemawia oczekiwanie na wyniki startującego dziś dwudniowego posiedzenia RPP. Tradycyjnie w środę około południa poznamy decyzję ws. stóp procentowych, natomiast kilka godzin później, bo o godzinie 16:00, zostanie opublikowany protokół po posiedzeniu i rozpocznie się konferencja prasowa.

Nie jest tajemnicą, że Rada nie zmieni stóp procentowych, pozostawiając główną z nich na rekordowo niskim poziomie. Nie należy też oczekiwać istotnej zmiany retoryki ze strony Rady. Owszem, polska gospodarka jest obecnie na ścieżce wznoszącej, o czym świadczą hurtowo korygowane w górę prognozy PKB na ten rok, ale jednocześnie skok inflacji okazał się być chwilowy. To prawdopodobnie właśnie na inflacji skoncentruje się Rada dowodząc, że jej polityka zimnej krwi, czy jak kto woli obserwacji sytuacji, okazała się słuszna. Pytanie tylko, czy przewodniczący Adam Glapiński ponownie nie pokusi się o stwierdzenie, że w jego ocenie stopy mogłyby pozostać bez zmian przez cały 2018 rok (sama RPP sugeruje pierwsze podwyżki właśnie w 2018 roku; rynkowy konsensus to I kwartał 2018 roku). Gdyby tak się stało, to słowa Glapińskiego można by odczytywać jako próbę przesunięcia rynkowych oczekiwań. To też sugerowałoby, że Rada w przyszłości może być skłonna maksymalnie odsunąć moment pierwszej podwyżki kosztu pieniądza. Zapewne chcąc w ten sposób wesprzeć gospodarkę, ale też hołdując przekonaniu, że posiada ona odpowiednie narzędzia do walki z inflacją, jeżeli ta faktycznie nadmiernie zacznie rosnąć.

Samo posiedzenie RPP, jakkolwiek tak jak to było wspomniane na wstępie, prawdopodobnie wpłynie na ograniczenie zmienności na złotym, to już nie powinno jednak mieć dużego wpływu na jego notowania. Stąd też w dalszym ciągu pozostanie on pod wpływem czynników globalnych, a także sytuacji na krajowym rynku długu. Mając na uwadze, że większość z marcowego umocnienia złotego była napędzana właśnie napływem kapitałów na rynek długu i utrzymującym się dobrym sentymentem do rynków wschodzących, a to paliwo do umocnienia złotego już się wyczerpało, więc jest prawdopodobne, iż zeszłotygodniowe minima na EUR/PLN, USD/PLN i CHF/PLN stanowią jednocześnie średnioterminowe dołki. Szczególnie, że - jak pokazały ostatnie dane z Polski - inflacja wyhamowała, nie zbliżając się nawet do celu inflacyjnego, a kolejne miesiące przyniosą najpierw jej stabilizację, a później osuwanie. To zaś może skutkować przesunięciem w czasie oczekiwań na pierwszą podwyżkę kosztu pieniądza i tym samym szkodzić złotemu. Zwłaszcza, gdyby jednocześnie na rynkach globalnych wzrosły oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych przez Fed w czerwcu (obecnie to prawdopodobieństwo wynosi około 50%)

Marcin Kiepas

główny analityk Fundacji FxCuffs

(ISBnews/ FxCuffs)