MWW: Spółka zarządzana przez FinCrea TFI sprzedała działkę za 56 mln zł

ISBNews
08.12.2017 17:47
A A A


Warszawa, 08.12.2017 (ISBnews) - Spółka Cybernetyki 15 S.A, która według naszej wiedzy powinna być kontrolowana przez fundusz Inwestycje Selektywne, zarządzany wówczas przez FinCrea Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, sprzedała 31 października br. działkę w Warszawie za 56 mln zł na rzecz spółki celowej Murapolu, poinformował ISBnews Grzegorz Boguski z kancelarii Matczuk Wieczorek i Wspólnicy (MWW), reprezentującej ok. 1 tys. inwestorów funduszy FinCrea. Wczoraj FinCrea TFI odwołała się od listopadowej decyzji Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) dotyczącej cofnięcia zezwolenia na wykonywanie przez nie działalności. Boguski ocenia jednak, że odwołanie TFI do KNF nie wypływa na sytuację inwestorów, którzy obecnie mogą jedynie liczyć, że depozytariusz funduszy przeznaczy środki ze sprzedaży działki na częściowy wykup certyfikatów funduszy w grudniu br.

"31 października sprzedano spółce celowej Murapolu najcenniejsze aktywo tego funduszu - półtorahektarową działkę przy Galerii Mokotów za 56 mln zł. To, jak na ten fundusz, po tegorocznych przecenach, jest bardzo duża kwota. Mamy nadzieję, ze pieniądze te trafiły do funduszu, a następnie trafią do inwestorów" - powiedział Boguski w rozmowie z ISBnews.

W listopadzie, mocą decyzji KNF, zarządzanie 19 z 22 funduszy FinCrea TFI trafiło do Raiffeisen Bank Polska jako nowego depozytariusza.

Od kilku miesięcy media poświęcają wiele uwagi w szczególności czterem funduszom FinCrea TFI: Inwestycje Selektywne, Vivante, Inwestycje Rolne oraz Lasy Polskie.

"Sprawa teraz wygląda tak, że fundusz Inwestycje Selektywne został przejęty przez depozytariusza Raiffeisen Bank Polska S.A. Na 30 grudnia br. są zaplanowane wykupy, a Raiffeisen zgodnie z prawem nie musi - w odróżnieniu od TFI - ale może te wykupy przeprowadzić. Według naszej wiedzy inwestorzy proszą Raiffeisena o przeprowadzenie tych wykupów. Jeżeli wykupy nie zostaną przeprowadzone, to pieniądze uzyskane ze sprzedaży tej działki zostaną włączone do procesu likwidacji, a Inwestorzy aż do zakończenia procesu likwidacji nie uzyskają z tego tytułu żadnych korzyści. Może to ułatwić procesy likwidacyjne w funduszu, ale tam są inwestorzy, którzy czekają na wykupy i wydaje się, że należałoby coś im jednak wypłacić" - wyjaśnił przedstawiciel kancelarii.

Fundusze przeszły pod zarządzanie depozytariusza, który szuka dla nich nowego TFI. Jeśli go nie znajdzie, 22 lutego 2018 r. fundusze zostaną poddane likwidacji.

Boguski podkreślił, że sytuacja nieco inaczej wygląda w funduszach rolnym i leśnym - tam zidentyfikowano działki, które były kupowane do początku 2016 r.

"Sprawdzaliśmy działki w funduszach rolnym i leśnym ? nie mamy większych wątpliwości, że fundusze te rzeczywiście posiadają, przez swoje spółki celowe, grunty rolne i leśne nabywane do początku 2016 r. Mamy jednak wątpliwości co do ich wyceny. Nie widzieliśmy dokumentów i ksiąg funduszy i mimo licznych prób nie otrzymaliśmy od FinCrea odpowiednich informacji, o które prosili Inwestorzy. Wciąż mamy jednak nadzieję, że Inwestorzy uzyskają stosowne informacje od depozytariusza na styczniowych Zgromadzeniach Inwestorów. Jaka część obecnej wyceny ma pokrycie w gruntach rolnych i leśnych - wie obecnie jedynie Raiffeisen Bank" - wskazał Boguski.

Wyjaśnił także, że klienci wpłacili do tych czterech funduszy łącznie ok. 400 mln zł, przy czym w najwyższym punkcie wyceny certyfikatów przeprowadzanej przez FinCrea TFI były one wyceniane na ok. 500 mln zł.

Wczoraj zarząd FinCrea TFI zaskarżył i wniósł o uchylenie w całości decyzji KNF z 21 listopada. KNF nałożyła wówczas na FinCrea karę pieniężną oraz cofnęła - z rygorem natychmiastowej wykonalności - zezwolenie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd na wykonywanie przez nią działalności, polegającej na tworzeniu funduszy inwestycyjnych i zarządzaniu nimi.

"Wniosek o uchylenie decyzji w całości oraz o ponowne rozpatrzenie sprawy i tak nie zmieni faktu, iż nadany rygor natychmiastowej wykonalności kary pozbawił nas bezpowrotnie zarządzania 22 funduszami, a sama decyzja wyrządziła niepowetowane straty finansowe i wizerunkowe. Kwestionujemy jednak m.in. ustalenia Komisji w zakresie stanu faktycznego i prawnego, a także prawidłowość zastosowanej wykładni. Żądamy przeprowadzenia dodatkowego postępowania w celu uzupełnienia dowodów i materiałów w sprawie" - powiedział prezes FinCrea S.A. Rafał Prądzyński, cytowany w komunikacie.

Według niego, istnieją mocne podstawy - zarówno faktyczne, jak i prawne - dla innego rozstrzygnięcia sprawy. FinCrea uważa, że "KNF nie przeprowadziła bowiem w opinii zarządu FinCrea całościowej i dogłębnej analizy materiału zebranego w toku postępowania, a decyzja została oparta na wybiórczo przeanalizowanych faktach i dokumentach, z pominięciem istotnych elementów stanu faktycznego".

"Wydaje się, że w opisie stanu faktycznego organ konsekwentnie przyjmował tylko te elementy, które w jego ocenie popierały przyjęte założenie o błędnym działaniu FinCrea. Naszym zdaniem decyzja została oparta także na nieprawidłowych ustaleniach w zakresie stanu prawnego. KNF przyjęła bowiem wadliwe i zbyt daleko idące interpretacje zmienionych przepisów Ustawy o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi" - tłumaczy Prądzyński.

Prezes dodał, że pominięcie przez KNF w postępowaniu znanych jej elementów stanu faktycznego "jest poważnym błędem i ma swoje skutki w ustaleniu wymiaru kary, które nastąpiło przy rażącym naruszeniu art. 228 ust. 4b Ustawy o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi", wskazującego jakie przesłanki Komisja winna uwzględnić przy wymierzaniu kary.

Z kolei Boguski tłumaczy, że odwołanie się FinCrea od decyzji KNF niczego nie zmienia w obecnej sytuacji.

"Pierwotnej decyzji KNF, z listopada, został nadany rygor natychmiastowej wykonalności, więc te fundusze przeszły już pod depozytariusza, którym jest Raiffeisen Bank Polska. To jest odwołanie do KNF o ponowne rozpatrzenie sprawy, potem może być odwołanie do sądu administracyjnego. Z doświadczenia mogę wnosić, że za ok. 3 lata dowiemy się, jak się skończy odwołanie FinCrea. Ma to głównie wpływ na to, czy zapłacą karę, czy też nie. Z punktu widzenia tych funduszy to już absolutnie niczego nie zmieni" - wyjaśnił przedstawiciel kancelarii.

Na zlecenie najpierw Alior Banku, a później także Banku Ochrony Środowiska (BOŚ) kancelaria MWW obsługuje inwestorów, którzy zainwestowali w fundusze przez pewien czas dystrybuowane przez te banki.

Alior Bank wyjaśnił, że przyczyną zatrudnienia kancelarii MWW był fakt sprzedaży spółki zarządzającej funduszami, o czym bank nie był informowany.

"Sposób przeprowadzenia transakcji odbiegał od standardów branży w tym zakresie oraz dodatkowo pozyskane informacje o niepokojących zmianach w statutach funduszy, jak również odczuwalna przez uczestników funduszy zmiana polityki informacyjnej funduszy wraz ze zmianą firmy zarządzającej spowodowała, że uczestnicy zaczęli zwracać się do banku z różnymi pytaniami i wątpliwościami co do sytuacji funduszy po zmianie właściciela, oczekując od banku informacji" - napisał Alior Bank w stanowisku przesłanym ISBnews.

W początkowej fazie współpracy kancelaria reprezentowała tylko bank w relacjach z zaangażowanymi podmiotami. W toku wyjaśniania sprawy przez kancelarię MWW oraz narastających wątpliwości co do okoliczności zmiany właściciela i "po drastycznych redukcjach wykupów z grudnia 2016 r., co do których zarówno kancelaria MWW, jak i Alior Bank mieli poważne wątpliwości, czy były dokonane zgodnie z zapisami statutów", Alior Bank zdecydował się proponować klientom współpracę z kancelarią prawną na koszt banku.

"W naszej opinii aktywne współdziałanie banku z kancelarią było bardzo właściwą decyzją i było kluczowe w wyjaśnianiu sprawy związanej z tymi funduszami. Oceniamy, że gdyby nie zatrudnienie kancelarii i postawa banku, obecna wiedza dotycząca faktycznej sytuacji funduszy byłaby o wiele uboższa, aktywa funduszy mogłyby być w znacznie gorszym stanie, zaś w rzetelne wyjaśnienie problemów funduszy nie włączyłyby się organy państwa" - napisał dalej Alior Bank.

"Bank zdecydował się na podjęcie aktywnych działań wspierających interesy klientów, kierując się szeroko pojętą odpowiedzialnością społeczną biznesu. Zaproponował bezpłatną pomoc profesjonalnej kancelarii prawnej. Wsparcie wyspecjalizowanego podmiotu reprezentującego interesy grupy inwestorów może mieć istotne znaczenie w tej sprawie" - powiedział ISBnews rzecznik BOŚ Banku Piotr Lemberg.

"Dzięki zaangażowaniu kancelarii prawnej podmioty odpowiedzialne za sytuację funduszy działają w warunkach stałego nadzoru ze strony profesjonalnej firmy reprezentującej interesy inwestorów. Co istotne, kancelaria na bieżąco informuje klientów o sytuacji w funduszach i udziela im wyjaśnień" - dodał.

Lemberg podkreślił, że BOŚ Bank dystrybuował wyłącznie certyfikaty inwestycyjne funduszy Inwestycje Rolne i Lasy Polskie.

Zdaniem Boguskiego, sprawa funduszy Inwestycje Rolne, Lasy Polskie, Vivante i Inwestycje Selektywne "dobitnie pokazuje, że obecny standard nadzoru TFI i depozytariusza nad funduszami inwestycyjnymi sprawdza się w zasadzie tylko w przypadku funduszy, które inwestują w akcje czy w obligacje (gdzie inwestycje łatwo jest monitorować dzięki m.in. rozwiązaniom informatycznym), natomiast nie sprawdza się w funduszach, które prowadzą inwestycje za pośrednictwem struktur spółek - zwłaszcza w aktywa niepłynne np. nieruchomości".

"Są, oczywiście w Europie fundusze inwestujące za pośrednictwem spółek w drzewo tekowe w Ameryce Południowej, gdzie depozytariusz jedzie i sprawdza jakie są przyrosty i czy z lasami jest wszystko w porządku, ale depozytariusz otrzymuje wtedy odpowiednio wyższe wynagrodzenie i dzięki temu może jechać na miejsce i sprawdzić stan i wielkość upraw. W Polsce to się nie dzieje i niewątpliwie zmiany są konieczne" - powiedział przedstawiciel kancelarii.

"Potrzebne są zmiany systemowe, natomiast czy one zostaną dokonane poprzez zmiany prawne, czy przez to, że Komisja Nadzoru Finansowego wymusi inne standardy postępowania przy tego typu funduszach - to już jest kwestia wtórna" - podsumował Boguski.

Tomasz Oljasz

(ISBnews)