Carbon Tracker: 42% światowych mocy węglowych przynosi straty

ISBNews
30.11.2018 09:32
A A A


Warszawa, 30.11.2018 (ISBnews) - Produkcja energii elektrycznej w węgla staje się coraz mniej opłacalna, a 42% światowych mocy węglowych jest już teraz przynosi straty ze względu na wysokie koszty paliwa, wynika z raportu Carbon Tracker. Trzy firmy z Unii Europejskiej najbardziej narażone na ryzyka aktywów osieroconych w związku z wykorzystaniem węgla to Polska Grupa Energetyczna (PGE) i RWE - obie na 8,6 mld USD oraz EPH w Czechach na 5,5 mld USD.

"Według raportu, moce węglowe w UE przynoszą straty już teraz - średnio 10 USD za każdą wytworzoną MWh. Polskie PGE traci średnio 4 USD na każdej wytworzonej megawatogodzinie. W 2030 straty będzie przynosić każda unijna elektrownia węglowa" - czytamy w komunikacie poświęconym raportowi.

Analitycy Carbon Tracker podkreślają, że połączenie spadków kosztów energii odnawialnej, przepisów dotyczących zanieczyszczenia powietrza i rosnących cen dwutlenku węgla stanowi ciągłe zagrożenie dla ekonomiki europejskiej floty węglowej.

Z raportu wynika, że 42% światowych mocy węglowych jest już teraz przynosi straty ze względu na wysokie koszty paliwa. Do 2040 r. liczba ta wzrośnie do 72%, ponieważ obowiązujące już dziś regulacje dotyczące cen emisji dwutlenku węgla i zanieczyszczenia powietrza powodują wzrost kosztów, podczas gdy ceny lądowej energii wiatrowej i słonecznej wciąż spadają. Ewentualne nowe regulacje sprawiłyby, że energia węglowa byłaby jeszcze bardziej nieopłacalna.

Do 2030 r. budowa nowych źródeł odnawialnych będzie tańsza niż dalsza eksploatacja 96% istniejących i planowanych obecnie elektrowni węglowych, wskazano także.

Państwa UE mogłyby zaoszczędzić 89 mld USD, zamykając elektrownie zgodnie z porozumieniem paryskim, uważają analitycy.

"Szybko przechodzimy od rozmowy, ile zainwestować w nowe węglowe moce, do tego, w jaki sposób je zamknąć tak, żeby który zminimalizować straty" - skomentował główny analityk energetyczny Carbon Tracker i współautor raportu Matt Gray, cytowany w komunikacie.

Zgodnie z ustaleniami Carbon Tracker, na rynkach zliberalizowanych sektor energetyczny i jego udziałowcy są narażeni na ryzyko związane z aktywami osieroconymi. Tak jest w większej części Europy i części Stanów Zjednoczonych, gdzie wytwórcy energii podlegają konkurencji. Elektrownie węglowe będą wyłączane w wyniki działania sił rynkowych, chyba że będą w stanie zapewnić sobie dotacje rządowe czy opóźnienia lub wyłączenia spod regulacji dotyczących ochrony środowiska. Na rynkach regulowanych wspieranie węgla w dłuższej perspektywie zagrozi konkurencyjności gospodarczej i finansom publicznym, gdyż politycy będą zmuszeni wybierać między subsydiowaniem energii węglowej a wzrostem cen energii dla konsumentów.

"Carbon Tracker twierdzi, że rządy powinny stopniowo i w uporządkowany sposób wycofywać energetykę węglową, zaczynając od opracowania planów zamknięcia najmniej ekonomicznych zakładów. Kiedy tańsze jest budowanie nowych źródeł energii odnawialnej i gazu niż budowa nowych elektrowni węglowych, inwestowania w nowe moce węglowe należy zakazać. Ten punkt został już osiągnięty w Europie, Stanach Zjednoczonych, Indiach i niektórych częściach Ameryki Łacińskiej" - czytamy dalej.

"Nasza analiza pokazuje, że system energetyczny bez węgla powinien być postrzegany raczej jako nieuchronność ekonomiczna niż świadectwo zamiłowania do ekologii i zieleni" - podsumował Sebastian Ljungwaldh, analityk ds. energii Carbon Tracker i współautor raportu.

(ISBnews)