Czynniki popytowe spowolnią tempo zatrudnienia w kolejnych mies. wg analityków

ISBNews
20.08.2019 12:01
A A A


Warszawa, 20.08.2019 (ISBnews) - Lipcowe dane dotyczące wzrostu płac znalazły się znacząco powyżej konsensusu, na co wpływ miały   efekty kalendarzowe oraz brak przestojów w pracach z uwagi na wysoką temperaturę w czerwcu. Dane o zatrudnieniu wykazały w ujęciu miesięcznym wzrost liczby etatów w lipcu o ok. 3 tys., co jest najniższym wzrostem w lipcu od 2013 roku.

Zdaniem ekonomistów coraz silniej mogą wpływać efekty popytowe na dynamikę zatrudnienia, przy rosnącej niepewności firm co do średnioterminowych perspektyw koniunktury globalnej oraz krajowej. Część z nich uważa, że ta tendencja spadkowa dynamiki zatrudnienia w kolejnych miesiącach będzie kontynuowana.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w lipcu 2019 r. wzrosło o 7,4% r/r, zaś zatrudnienie w przedsiębiorstwach zwiększyło się o 2,7% r/r. W ujęciu miesięcznym, przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 1,5% i wyniosło 5 182,43 zł. Natomiast zatrudnienie w przedsiębiorstwach w ujęciu miesięcznym wzrosło o 0,1% i wyniosło  6 397,2 tys. osób.

Według ekonomistów, dynamika płac utrzyma się na poziomie 7-8% r/r w 2019 roku. Według NBP, część firm będzie w dłuższym horyzoncie dążyć do zwiększania pracownikom płac kosztem ograniczania zatrudnienia.

Analitycy są zgodni, że dzisiejsze dane nie wpłyną na zmianę przekazu Rady Polityki Pieniężnej i stabilizację stóp procentowych do końca 2020 roku.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze komentarze analityków:

"W tym przypadku mało prawdopodobne wydaje się, aby liczba etatów zaczęła w kolejnych miesiącach wyraźnie się zwiększać, gdyż polska gospodarka weszła w fazę spowalniania. Jednakże fakt, że jest to spowalnianie delikatne, będzie objawiał się najprawdopodobniej tym, że dynamika zatrudnienia w najbliższym czasie może wahać się w okolicach 2,6-2,8%r/r, a jej dalsze hamowanie będzie bardzo powolne i rozciągnięte w czasie" - główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.

"Dynamika zatrudnienia spadła o 0,1 pp do 2,7%r/r, zgodnie z prognozami. Tendencja spadkowa w kolejnych miesiącach będzie kontynuowana. W ostatnim kwartale obserwujemy m.in. wyraźny spadek liczb ofert pracy publikowanych przez urzędy pracy, spada odsetek przedsiębiorstw przemysłowych skarżących się na problem z pozyskaniem pracownika - wcześniej w Polsce tendencja ta była stabilna, wbrew spadkom w regionie czy strefie euro" - ekonomista ING Banku Śląskiego Jakub Rybacki.

"Mimo nieco wyższego od oczekiwań odczytu, lipcowe dane o płacach potwierdzają ustabilizowanie się dynamiki wynagrodzeń, zaś w średnim terminie oczekujemy stopniowego wygasania presji płacowej wraz ze stopniowym normowaniem się problemu niedoborów kadrowych w krajowych firmach" - starszy ekonomista Banku Pekao Piotr Piękoś

Poniżej przedstawiamy najciekawsze wypowiedzi ekonomistów in extenso:

"Zgodnie z oczekiwaniami tempo wzrostu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw powróciło w lipcu do poziomów notowanych przed czerwcem. Dynamika wyniosła 7,4%r/r, kształtując się nieco powyżej konsensusu rynkowego, i potwierdziła tym samym, że duży wpływ na nią ma liczba dni roboczych (wzrosła ona w lipcu do 23 z 19 w poprzednim miesiącu). Jednocześnie, również zgodnie z prognozami, nieznacznie wyhamowała w lipcu dynamika zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. W tym przypadku mało prawdopodobne wydaje się, aby liczba etatów zaczęła w kolejnych miesiącach wyraźnie się zwiększać, gdyż polska gospodarka weszła w fazę spowalniania. Jednakże fakt, że jest to spowalnianie delikatne, będzie objawiał się najprawdopodobniej tym, że dynamika zatrudnienia w najbliższym czasie może wahać się w okolicach 2,6-2,8%r/r, a jej dalsze hamowanie będzie bardzo powolne i rozciągnięte w czasie. Opublikowane dziś dane z rynku pracy, wskazujące raczej na jego stabilną sytuację, nie będą miały wpływu na decyzje RPP w sprawie stóp procentowych. Scenariuszem bazowym pozostaje brak zmian poziomu stóp przynajmniej do końca 2020 r." - główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.

"Dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw wzrosła w lipcu z 5,3% do 7,4%r/r, powyżej mediany rynkowych prognoz (7,2%). Silniejszy wynik to najprawdopodobniej efekt odreagowania w sektorze przemysłowym po bardzo słabym czerwcu, gdzie negatywną role odegrały efekty kalendarzowe oraz przestoje w pracach z uwagi na wysoką temperaturę. W kolejnych miesiącach dynamika płac powinna dalej oscylować w okolicach 7-8%r/r, chociaż w sierpniu wynik kształtować się będzie w dolnej granicy przedziału. Dynamikę obniżać będzie m.in. słabsza kontrybucja ze strony budownictwa, a w branżach usługowych w turystyce. Wynagrodzenia w większym stopniu najprawdopodobniej dalej podnosić będą firmy przemysłowe. Dynamika zatrudnienia spadła o 0,1pp do 2,7%r/r, zgodnie z prognozami. Tendencja spadkowa w kolejnych miesiącach będzie kontynuowana. W ostatnim kwartale obserwujemy m.in. wyraźny spadek liczb ofert pracy publikowanych przez urzędy pracy, spada odsetek przedsiębiorstw przemysłowych skarżących się na problem z pozyskaniem pracownika - wcześniej w Polsce tendencja ta była stabilna, wbrew spadkom w regionie czy strefie euro" - ekonomista ING Banku Śląskiego Jakub Rybacki.

"W lipcu dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw wzrosła do 7,4% r/r z 5,3% r/r w czerwcu, nieco powyżej konsensusu prognoz na poziomie 7,1% r/r. Z jednej strony mieliśmy najpewniej do czynienia z odbiciem dynamiki płac w górnictwie - mocno zaniżonej w czerwcu przez wysoką bazę odniesienia z poprzedniego roku, zaś z drugiej strony dynamika płac w przetwórstwie prawdopodobnie istotnie wzrosła za sprawą pozytywnego wpływu kalendarza (jeden dzień roboczy więcej niż przed rokiem). Mimo nieco wyższego od oczekiwań odczytu lipcowe dane o płacach potwierdzają ustabilizowanie się dynamiki wynagrodzeń, zaś w średnim terminie oczekujemy stopniowego wygasania presji płacowej wraz ze stopniowym normowaniem się problemu niedoborów kadrowych w krajowych firmach. Z kolei dynamika roczna zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w lipcu obniżyła się do 2,7% r/r z 2,8% r/r w czerwcu, zgodnie z konsensusem prognoz. W ujęciu miesięcznym liczba etatów zanotowała w lipcu wzrost jedynie o ok. 3 tys., co jest najniższym wzrostem w lipcu od 2013 roku. Tym samym dane potwierdzają wyhamowywanie trendu wzrostowego zatrudnienia w warunkach coraz bardziej ograniczonych zasobów wolnej siły roboczej i przy jednoczesnym osłabieniu popytu na pracę w konsekwencji spowalniającej gospodarki. Lipcowe dane z rynku pracy nie mają większego znaczenia w kontekście krajowej polityki pieniężnej. W naszym scenariuszu bazowym niezmiennie zakładamy, że stopy procentowe NBP pozostaną na obecnym poziomie co najmniej do końca 2020 r" - starszy ekonomista Banku Pekao Piotr Piękoś.

"W lipcu dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw podniosła się do 7,4% r/r wobec oczekiwań rynkowych 7,1% i naszej prognozy 7,2%. Tak jak zakładaliśmy, czerwcowy zaskakująco niski odczyt, 5,3% r/r, wynikał z czynników jednorazowych (dni robocze, efekt świąt ruchomych). Lipcowe przyspieszenie w płacach potwierdza, że w solidnie rosnącej gospodarce borykającej się z niedoborami siły roboczej wciąż obecna jest presja płacowa. Prognozujemy, że w całym II półroczu tempo wzrostu płac może podejść pod 8% r/r wobec średniej za I półrocze 6,8% r/r.
Przebijający oczekiwania odczyt płac pozwala nam czuć się komfortowo z naszym odstającym w górę od mediany prognoz rynkowych szacunkiem dla produkcji przemysłowej (8% r/r przy oczekiwaniach rynkowych 6,5%, publikacja jutro). Wzrost zatrudnienia obniżył się w lipcu z 2,8% r/r do 2,7%. O ile w czerwcu miesięczna zmiana liczby zatrudnionych wypadła dość dobrze na tle poprzednich lat, to w lipcu znów zobaczyliśmy dość słaby odczyt. Wzrost o 3,4 tys. m/m to najmniejszy przyrost dla lipca od 2013 r., podobnie słabo wypadały odczyty z kwietnia i maja. Nasilająca się inflacja obniża realną dynamikę płac, która w lipcu wyniosła 7,2% r/r wobec ponad 9% na początku roku. Pakiet fiskalny powinien jednak istotnie wzmocnić dochody gospodarstw domowych w kolejnych miesiącach" - ekonomista Santander Bank Polska Grzegorz Ogonek

"Dynamika przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wyraźnie odbiła w lipcu (7,4% r/r vs 5,3% r/r w czerwcu), wracając w okolice długoterminowego trendu. Dynamika zatrudnienia spowolniła zgodnie z oczekiwaniami do 2,7% r/r z 2,8% r/r w czerwcu. Odczyt potwierdza, że wyraźny spadek dynamiki wynagrodzeń w czerwcu miał charakter jednorazowy, który (naszym zdaniem) związany był z przesunięciem wypłat premii w górnictwie oraz efektami kalendarzowymi (wyraźnie niższą liczbą dni roboczych w czerwcu). Spowolnienie dynamiki zatrudnienia jest związane z rosnącymi ograniczeniami podażowymi na rynku pracy, które w naszej opinii będą utrzymywały tempo wzrostu wynagrodzeń tylko nieznacznie poniżej 7% r/r nawet pomimo spowolnienia wzrostu gospodarczego (oczekiwanego przez nas w przyszłym roku). Dynamika nominalnego funduszu płac wzrosła ponownie powyżej 10% (10,3% r/r), a tempo wzrostu realnego funduszu płac przyspieszyło do 7,2% r/r (z 5,5% r/r), plasując się jednak poniżej odczytów obserwowanych na przełomie roku. Pomimo tego nie spodziewamy się, aby w najbliższym czasie spadało skorelowane z ww. dynamiką tempo wzrostu konsumpcji prywatnej. Wprost przeciwnie, uważamy, że stymulus fiskalny (Emerytura + w 2q19 i rozszerzenie programu 500+ na pierwsze dziecko w 3q19) wpłynie na przyspieszenie tempa wydatków gospodarstw domowych. Spodziewamy się, że jeszcze w tym roku dynamika konsumpcji prywatnej może ponownie (po 2017) osiągnąć (i przekroczyć) 5%. Tym samym będzie ona stanowiła istotny stabilizator koniunktury w obliczu coraz słabszych informacji płynących z Europy Zachodniej, w szczególności Niemiec. Na rynku pracy oczekujemy dalszego stopniowego łagodzenia napięć. Nominalny wzrost wynagrodzeń będzie spowolniać jedynie delikatnie: rosnącym ograniczeniom podażowym będzie towarzyszył zmniejszający się popyt. Nie spodziewamy się jednocześnie istotnego negatywnego szoku ze strony odpływu imigrantów po otwarciu niemieckiego rynku pracy. Jak wskazuje NBP, część firm będzie w dłuższym horyzoncie dążyć do zwiększania pracownikom płac kosztem ograniczania zatrudnienia (transformacja miejsc pracy na bardziej wartościowe)" - analitycy PKO Banku Polskiego.

"Zgodnie z opublikowanymi dziś danymi GUS, nominalna dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób w lipcu wyniosła 7,4% r/r wobec 5,3% w czerwcu, kształtując się powyżej naszej prognozy (7,1%) równej konsensusowi rynkowemu. W ujęciu realnym, po skorygowaniu o zmiany cen, wynagrodzenia w firmach wzrosły w lipcu o 4,4% r/r wobec 2,6% w czerwcu. Do wyraźnego zwiększenia rocznej dynamiki płac w lipcu w porównaniu z czerwcem przyczynił się efekt statystyczny w postaci korzystnej różnicy w liczbie dni roboczych (w czerwcu liczba dni roboczych była o 2 mniejsza niż w 2018 r., podczas gdy w lipcu br. była ona o 1 większa niż przed rokiem), co podniosło dynamikę płac pracowników zatrudnionych na akord. Drugim czynnikiem oddziałującym w kierunku wzrostu dynamiki płac w lipcu było ustąpienie efektu przesunięć zmiennych składników wynagrodzenia w górnictwie, który przyczynił się do wyraźnego spadku dynamiki wynagrodzeń ogółem w czerwcu. Ponadto, tempo wzrostu nominalnych wynagrodzeń było wspierane przez utrzymującą się presję płacową. W rezultacie w lipcu dynamika płac powróciła do poziomu zgodnego z średniookresowym trendem. Podtrzymujemy naszą ocenę, zgodnie z którą do końca br. czynnikiem oddziałującym w kierunku łagodnego zwiększenia tempa wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw będzie nasilenie oczekiwań inflacyjnych wywołane zwiększeniem dynamiki cen żywności. Uważamy jednak, że prawdopodobieństwo silnego przyspieszenia wzrostu płac w II poł. br. jest niskie. Potencjał do wzrostu wynagrodzeń w najbliższych kwartałach będzie ograniczany przez utrzymującą się niską inflację u głównych partnerów handlowych Polski (presja na marże przedsiębiorstw), wprowadzenie Pracowniczych Programów Kapitałowych i spodziewane zniesienie ograniczenia dla rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe (tzw. 30-krotność) począwszy od 2020 r. (wzrost pozapłacowych kosztów pracy), a także realizowane przez firmy inwestycje zmniejszające pracochłonność produkcji (wzrost produktywności). Taka ocena jest spójna z wynikami badań koniunktury przedsiębiorstw (Szybki Monitoring NBP). Wskazują one, że III kw. był drugim kwartałem z rzędu, w którym zarówno odsetek firm odczuwających nasilenie presji płacowej, jak i udział firm planujących znaczne podwyżki płac w kolejnym kwartale, zmniejszyły się. Według danych GUS dynamika zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw zmniejszyła się do 2,7% r/r w lipcu wobec 2,8% w czerwcu, co było zgodne z naszymi i rynkowymi oczekiwaniami. W ujęciu miesięcznym zatrudnienie zwiększyło o 3,4 tys. osób w lipcu wobec wzrostu o 13,6 tys. w czerwcu. Oczekujemy, że tendencja do lekkiego wzrostu zatrudnienia w ujęciu miesiąc do miesiąca utrzyma się w kolejnych miesiącach. Ulegnie ona jednak osłabieniu ze względu na utrzymującą się barierę w postaci braku wykwalifikowanych pracowników. W efekcie, roczna dynamika zatrudnienia będzie się stopniowo obniżać. Szacujemy, że realna dynamika funduszu płac (iloczynu zatrudnienia i przeciętnego wynagrodzenia) w przedsiębiorstwach zwiększyła się w lipcu do 7,2% r/r z 5,4% w czerwcu i 7,1% w II kw. Pomimo stabilizacji tempa wzrostu realnego funduszu płac pomiędzy II i III kw., oczekujemy spowolnienia dynamiki spożycia prywatnego do 4,5% r/r w III kw. wobec 5,0% w II kw. Ożywienie konsumpcji w II kw. wspierane było bowiem przez wypłatę dodatkowych świadczeń dla emerytów i rencistów. Dzisiejsze dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw są w naszej ocenie neutralne dla kursu złotego i rentowności obligacji" - starszy ekonomista Credit Agricole Krystian Jaworski.

"Opublikowane dane wspierają wnioski formułowane po publikacji danych czerwcowych, że na ich ówczesne silniejsze od oczekiwań osłabienie najprawdopodobniej wpływały silniej efekty kalendarzowe (liczba dni roboczych) oraz okresowe (harmonogram wypłat premii i nagród w górnictwie). Dla ostatecznego potwierdzenia tej tezy ważne będą jeszcze publikacje szczegółowych danych dot. struktury wynagrodzeń w poszczególnych sektorach gospodarki (które zostaną opublikowane z początkiem przyszłego tygodnia). Dane dot. zatrudnienia wskazują na stopniowe, niemniej wyraźne spowolnienie na rynku pracy.Wg naszych szacunków, w ujęciu zmian miesięcznych oczyszczonych z wahań sezonowych, zatrudnienie w przedsiębiorstwach cały czas rośnie, choć wyraźnie wolniej niż z l. 2016-2018. Bieżące dane są także spójne z deklaracjami firm dot. krótkookresowych planów zatrudnienia, które wskazują właśnie na wyraźnie wolniejsze tempo wzrostu zatrudnienia, choć wciąż utrzymanie tego zatrudnienia na wysokim poziomie. Taka sytuacja zapewne w decydującym stopniu wynika z ograniczeń podażowych i rosnących kosztów pracy, niemniej wydaje się, że coraz silniej mogą także wpływać efekty popytowe, przy rosnącej niepewności firm co do średnioterminowych perspektyw koniunktury globalnej oraz krajowej. Na decydujący wpływ czynników o charakterze podażowym, póki co, wskazują solidne dane dot. wynagrodzeń.W lipcu wyższa liczba dni roboczych i brak długich weekendów, które skutkowałyby kumulacją urlopów zapewne sprzyjały wyższym wzrostom tzw. ruchomej części wynagrodzenia. Biorąc pod uwagę wyniki badania NBP dot. sytuacji przedsiębiorstw wskazujące jedynie na wyhamowanie dotychczasowego wzrostu presji płacowej (przy jednocześnie podtrzymaniu wysokiego odsetka firm planujących zwiększanie wynagrodzeń), podtrzymujemy prognozę, że w kolejnych miesiącach br. dynamika płac będzie oscylować wokół 7,0% r/r, w ujęciu uśrednionym utrzymując się na wysokim poziomie zbliżonym do notowanego w 2018 r. Solidny wzrost dynamiki wynagrodzeń poskutkował odbiciem w lipcu dynamiki funduszu płac, po jej silnym spadku w czerwcu. Jednocześnie jednak, wolniejsze niż w minionych latach tempo wzrostu zatrudnienia skutkuje stopniowym, średniookresowym spadkiem tej dynamiki. Jeszcze silniej obniża się dynamika wzrostu funduszu płac w ujęciu realnym, na co wpływa z kolei silnie rosnąca z początkiem br. inflacja. Choć wzrost inflacji będzie zaniżał wzrost siły nabywczej dochodów gospodarstw domowych, to nie będzie to stanowiło zagrożenia dla solidnych prognoz wzrostu spożycia gospodarstw domowych. Kumulacja w połowie br. wypłat transferów społecznych z nawiązką zrekompensuje bowiem ten spadek i przyczyni się do solidnego wzrostu dochodów, także w ujęciu realnym" - ekonomistka BOŚ Banku Aleksandra Świątkowska.

(ISBnews)