Gałązka-Sobotka z Łazarskiego: Trzeba stworzyć onkofundusz z 1 mld zł środków

ISBNews
04.10.2019 11:13
A A A


Warszawa, 04.10.2019 (ISBnews/ ISBzdrowie) - Obecna sytuacja w onkologii wskazuje, że należy w Polsce powołać osobny tzw. onkofundusz z ok. 1 mld zł środków rocznie na udrożnienie dostępu do terapii i leków, ocenia z rozmowie z ISBzdrowie dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, współautorka raportu "Koszty nowych technologii lekowych w leczeniu najczęściej diagnozowanych nowotworów. Prognoza 2019-2021". Autorzy raportu chcą, by środki na ten fundusz pochodziły m.in. ze zwiększonej akcyzy na używki.

"Czas zacząć myśleć o medycynie w perspektywie kilkuletniej, a nie rocznymi sprawozdaniami NFZ. My przyjrzeliśmy się onkologii i z naszych wyliczeń jasno wynika, że potrzebujemy odrębnego funduszu, który wynosiłby ok. 1 mld zł rocznie na najdroższe, ale też i najbardziej skuteczne technologie i to zarówno lekowe, jak i nielekowe, dzięki czemu wreszcie będziemy mieli realny dostęp do innowacyjnych terapii" - powiedziała Gałązka-Sobotka w rozmowie z ISBzdrowie.

"Tym bardziej, że w Polsce średnio na refundację nowoczesnych leków czekamy 5 lat" - podkreśliła.

Jak podaje fundacja onkologiczna Alivia, spośród 94 cząsteczek leczniczych zarejestrowanych przez Europejską Agencję Leków, w Polsce tylko 34% dostępnych jest częściowo w ramach programów lekowych (istotne ograniczenia w dostępie dla pacjentów w stosunku do wskazań klinicznych), 13% dostępnych jest katalogu chemioterapii, a 1% dostępny jest w aptece. To oznacza, że w Polsce 52% cząsteczek nie jest w ogólne refundowanych. To powoduje, że polscy pacjenci mają jeden z najgorszych dostępów do innowacyjnego leczenia w Europie (lepiej jest m.in. na Węgrzech, w Rumunii). W styczniu 2017 r. tylko w jednym nowotworze (nowotwór złośliwy jajnika) proponowany w Polsce schemat leczenia odpowiadał międzynarodowym wytycznym klinicznym.

Powodem są dramatycznie niskie nakłady na nowe innowacyjne leki. Wskutek tego nie tylko wiele z nich jest niedostępnych dla pacjentów, a większość z tych, które są dla nas dostępne, są finansowane ze środków publicznych tylko w okrojonym zakresie. I to tylko w wąskich wskazaniach rejestracyjnych, po to, aby terapie mieściły się w skromnym budżecie publicznego płatnika. Skutkiem tego szansę na optymalne leczenie ma bardzo niewielka grupa chorych osób.

"Dlatego powstała idea stworzenia osobnego funduszu, można go nazwać onkofunduszem, ale ja wolę określenie 'fundusz wczesnego dostępu do terapii', bo równie dobrze mógłby objąć i inne dziedziny medycyny. Każdy kraj ma taki mechanizm wczesnego dostępu, my też mamy - nazywa się RDTL [ratunkowy dostęp do technologii lekowych], ale wszyscy wiedzą, jak on działa, a właściwie nie działa" - przypomina Gałązka-Sobotka.

Autorzy raportu chcą, by środki na ten fundusz pochodziły m.in. ze zwiększonej akcyzy na używki.

"My proponujemy, by ze zwiększonej akcyzy na alkohol, papierosy czy tzw. sugar tax (podatku od cukru). Założenie jest takie, by po pierwsze były to pieniądze 'znaczone', czyli przeznaczone na zdrowie, a po drugie, by połowa tegoż funduszu była przeznaczona na zdrowie publiczne, badania profilaktyczne itp., a druga połowa - na finansowanie właśnie tych najdroższych i najkosztowniejszych terapii, takich jak np. terapie CAR-T" - wskazała Gałązka-Sobotka.

"Co ciekawe. pomysł ten spotkał się z pozytywnym odzewem ze strony innych ekspertów, ale też i dyr. Juszczyka [dyrektora NIP-PZH] i Jarosława Pinkasa [Głównego Inspektora Sanitarnego]" - dodała.

Na choroby onkologiczne umiera blisko 106 tysięcy Polaków rocznie. To tyle, ile wynosi obecnie populacja Elbląga, Koszalina czy Kalisza. Nowotwory są drugą przyczyną śmierci Polaków, odpowiadając za 28% zgonów. Jednocześnie, o ile w przypadku chorób układu krążenia, które są odpowiedzialne za blisko 43% zgonów, wdrożone rozwiązania systemowe spowodowały, iż od 30 lat ten odsetek jest stały, a nawet maleje, to o tyle od 1990 r. odsetek umierających na choroby onkologiczne wzrósł o blisko 9 punktów proc.

Również statystyki zachorowalności na nowotwory są bardzo złe. W 2016 r. mieliśmy 180 tys. nowych zachorowań, natomiast według szacunków w 2029 r. liczba zachorowań wzrośnie do 220 tys. W polskich szpitalach co roku na nowotwory leczonych jest ok. 366 tys. pacjentów. Ze względu na specyfikę i przebieg wielu chorób onkologicznych w terapię zaangażowana jest cała rodzina, a na pewno rodzice i dzieci chorego. W związku z tym należy szacować, że na nowotwory "pośrednio choruje" w Polsce blisko 1,5 mln osób, podano w raporcie.

Jednocześnie perspektywy dla wyleczenia nowotworów w naszym kraju są gorsze niż w państwach o podobnym poziomie rozwoju gospodarczego w Unii Europejskiej, w tym w regionie i znacznie gorsze niż w państwach wysokorozwiniętych, uznających leczenie nowotworów i zdrowie obywateli za priorytet, jak jest np. w Skandynawii. Widać to szczególnie w tzw. odsetku pacjentów z 5-letnimi przeżyciami zdiagnozowanego raka. W Polsce wynosi on tylko 41% osób chorych, podczas gdy w Szwecji czy Finlandii wskaźnik ten wynosi ponad 60%, a w krajach UE o podobnym PKB per capita, jak Polska czyli np. w Czechach i Portugalii przekracza 50%. To oznacza, że w Polsce mamy co najmniej kilkanaście tysięcy przedwczesnych zgonów rocznie.

Agnieszka Katrynicz

(ISBnews/ ISBzdrowie)