Chodziłem z moim Leośkiem do sal zabaw, żeby jeszcze gdzieś tam popracować. On biegał. Ja smętnie patrzyłem na niego, uderzałem w klawiaturę laptopa i czułem, że to koniec - dla niego kompletnie bezwartościowa zabawa, a ja ani nie pracuję, ani nie jestem dobrym rodzicem - wspomina jeden z założycieli Smart Kids Planet, pierwszego w Polsce Centrum Mądrej Zabawy dla dzieci.

Poznaliśmy finalistów EY Przedsiębiorca Roku. Przedstawiamy wszystkie osoby uczestniczące w konkursie*.  Wyborcza.biz objęła patronat nad wydarzeniem.

Piotr Miączyński: Pandemia to było dla panów co? 

Karol Gaweł: Tragedia, która przerodziła się w sukces. 

Adam Kowalczyk: Pewna szkoła życia - ja bym chyba tak to nazwał. 

Stworzyliście swoją pierwszą firmę tuż przed pandemią na Stadionie Narodowym. Co się wydarzyło?

Adam: Minęły już ponad trzy lata i niechętnie wracamy myślami do tego, co nas spotkało. Otworzyliśmy Centrum na PGE Narodowym w 2019 roku. Po pięciu i pół miesiąca świętowaliśmy już 100 tysięcy gości. Okazało się, że idealnie wstrzeliliśmy się w niszę, którą zdefiniowaliśmy sobie przed otwarciem. Smart Kids Planet to był pierwszy na rynku koncept wypełniający na rynku lukę między salami zabaw a centrami nauki. To totalnie zagrało. 

Aż nadszedł pierwszy lockdown.

Karol: To jeszcze przekuliśmy w sukces. Słuchaliśmy wtedy w styczniu, na początku lutego wiadomości z Włoch. I spodziewaliśmy się, że dojdzie do podobnego rozwoju wypadków w Polsce. Rozumieliśmy też powagę sytuacji dla naszego biznesu. Z początkiem lutego kupiliśmy więc podstawowy sprzęt do realizacji filmów do kanałów online'owych.

I kiedy 12 marca nastąpiło zamknięcie szkół i przedszkoli, to my 13 marca już realizowaliśmy pierwsze edukacyjne nagrania dla dzieci. Bezpłatnie, w naszych mediach społecznościowych. Pomysł sprawdził się na tyle, że skontaktowała się z nami telewizja, dla której właśnie w pierwszej fali pandemii zrealizowaliśmy dwa programy: "Magia nauki" i "Mądre zabawy". Wcześniej nie mieliśmy totalnie doświadczenia w branży filmowej, produkcyjnej.

EY Przedsiębiorca Roku
CZYTAJ WIĘCEJ

"Mądre zabawy" de facto trafiły na top 3 oglądalności tego kanału. Później była lekka odwilż przez lato. Działaliśmy, mieliśmy półkolonie, odwiedzały nas – jak na tamten czas – tłumy. I to pomimo maseczek. 

Przychodzi październik 2020 roku.

Adam: Druga fala lockdownu w całej Polsce i początek naszego życiowego i biznesowego horroru. Chyba następnego dnia czy dwa dni później dowiedzieliśmy się, że nie możemy korzystać z naszego lokalu ze względu na decyzję o budowie szpitala tymczasowego w przestrzeniach PGE Narodowego. Lockdownu się spodziewaliśmy. Szpitala - zdecydowanie nie. 

Właśnie mieliśmy produkować kolejny program telewizyjny. Był zabudżetowany, że kręcimy u nas w centrum, wykorzystujemy nasze elementy scenograficzne, a w celu jego realizacji powstanie nowa, wyjątkowa strefa dla dzieci. Nagle z dnia na dzień wszystko... 

…idzie się gonić. 

Karol: Program spadł z ramówki. 

I jak odnaleźliście się w nowej rzeczywistości? 

Adam: Nie wiedzieliśmy wtedy, czy wrócimy za trzy miesiące, czy za sześć i jak rozwinie się sytuacja. Musieliśmy się przeorientować, aby utrzymać zespół i firmę do czasu ponownego otwarcia. Wymyśliliśmy plan C: smartboxa, czyli paczki kreatywne. Bo jak już nas zamknęli, postanowiliśmy zmienić profil z klienta indywidualnego na firmy. Nagle naszymi klientami były: Hasbro, TVN, Wedel, Panattoni, DHL, dla których tworzyliśmy paczki dla dzieci na święta.

Tych smartboxów powstało 7 tysięcy, rozjechały się na cztery kontynenty, bo tam korporacje miały swoje oddziały i swoich pracowników. Robiliśmy transmisje internetowe dla firm, ferie dla firm, codziennie studio transmisyjne dla dzieci - wszystko z interakcją w komentarzach. 

Karol: Dla nas najważniejsze jest to, że przetrwaliśmy. Walka, żeby wrócić, trwała dwa lata. Po roku wiedzieliśmy, że to się uda. Że poskładamy wszystkie puzzle, też finansowe. Finalnie udało nam się w 2022 roku, w październiku, otworzyć nowe Centrum w Fabryce Norblina, co - jak się okazało - jest dla nas zdecydowanie lepszą lokalizacją. Dzięki nawiązanym wcześniej kontaktom z firmami mamy partnerów - sponsorów, w tym Allegro, Biedronkę, którzy pomogli nam zrobić poszczególne strefy centrum na jeszcze lepszym poziomie, niż sobie wymarzyliśmy. 

Jak to się w ogóle zaczęło? Panowie pracowali w jednej firmie eventowej i co takiego sprawiło, że nagle dwóch facetów bierze i wymyśla projekt dla dzieci? Każdy rodzic powie, że place zabaw to piekło na ziemi. 

Adam: To jest dokładnie powód, który nas pchnął w tę stronę. Miałem wyrzuty sumienia. Byłem w zarządzie agencji eventowej. Eventy są strasznie energo...

Karol: …chłonne. Wysysają po prostu energię.

Adam: Byłem już wypalony. Chodziłem z moim Leośkiem do sal zabaw, żeby jeszcze gdzieś tam popracować. On biegał. Ja smętnie patrzyłem na niego, uderzałem w klawiaturę laptopa i czułem, że to koniec - dla niego kompletnie bezwartościowa zabawa, a ja ani nie pracuję, ani nie jestem dobrym rodzicem. 

Przecież musi być coś innego. Nie może być tak, że z dzieckiem tylko w takie miejsce można chodzić popołudniami. 

I było?

Adam: Sprawdzaliśmy w Warszawie. Nie było. 

Karol: Adam jest pomysłodawcą, zaprosił mnie do tego projektu.

Znali się panowie na tym?

Adam: W ogóle się na tym nie znaliśmy, ale zbudowaliśmy dobry zespół. Pozyskaliśmy ludzi, którzy tworzyli centra nauki. Mieliśmy dobrych konsultantów. Ten zespół projektowy był naprawdę spory. 

A kapitał?

Adam: Bardzo rzetelnie podeszliśmy do biznesplanu i naszego modelu finansowego. Plus była jeszcze cała marketingowa część: kto jest naszym klientem, jakie są jego potrzeby, jaki jest rodzaj rodziców.  

I co?

Karol: Pochodziliśmy po mieście z tym pomysłem wśród potencjalnych inwestorów. To był nasz pierwszy projekt startupowy w pełnym tego słowa znaczeniu i nie wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać. 

Ale znaleźliście inwestorów? 

Karol: Znaleźliśmy i przekonaliśmy. Szczerze mówiąc, udało się dosyć szybko.

Inwestorzy mają dzieci? 

Karol: Tak, tak, tak. To w ogóle jest... 

Adam: To jest klucz do tego tematu - trzeba mieć dzieci. Jeden z inwestorów jest deweloperem. Powiedział:

Przyszliście z czymś fajnym. Mam wolne środki. Mogę dalej robić to, co do tej pory, ale wasz pomysł jest dobry. 

I zaryzykował. W sumie pozyskaliśmy 4 miliony złotych od inwestorów prywatnych.

Nie żałowali? 

Adam: Chyba nie. I muszę przyznać, że nawet kiedy powstał szpital tymczasowy na PGE Narodowym, to nie było żadnego ciśnienia z ich strony. Mimo że nie byliśmy w stanie spłacać pożyczek, to czuliśmy z ich strony ogromne zrozumienie. Choć jeszcze wtedy nikt nie mógł przewidzieć, jaki będzie ciąg dalszy, oni nam zaufali i nas wspierali.

Ale również od razu było ewidentnie widać, że ten biznes działa. Byliśmy rentowni od pierwszego miesiąca po otwarciu. Aktualnie nasi inwestorzy są jednocześnie naszymi udziałowcami. I już będziemy płynąć sobie razem. 

Jak takie centrum wygląda? 

Karol: Pierwsza koncepcja była taka, że centrum musi być superinteraktywne, multimedialne, osadzone w nowych czasach. 

Ale coraz bardziej weryfikowaliśmy temat, patrząc, co fajnego w tej branży się dzieje na świecie. Podglądaliśmy różne centra nauki i już wiedzieliśmy, że to musi być edukacyjne. Okazało się, że eksponaty powinny angażować dziecko tu i teraz, z wykorzystaniem fizycznych elementów, a nie głównie z technologią

I dzisiaj 85 proc. naszego centrum jest oparte na, powiedzmy, tradycyjnej zabawie, a 15 proc. to wykorzystanie multimediów. 

Adam: Zdefiniowaliśmy sobie, że chodzi nam nie o  zwykłą technologię, tylko o to, aby połączyć świat tradycyjny z nowoczesnym. Na dalszym etapie koncepcyjnym zdaliśmy sobie sprawę, że tak naprawdę to, jakie projektujemy atrakcje, wpisuje się idealnie w trend rozwoju kompetencji przyszłości. O tym dokładnie jesteśmy: przez mądrą zabawę do rozwoju kompetencji przyszłości. 

Tak jak w naszej strefie fantazjuj. Dzieci kolorują prawdziwe kolorowanki z samochodem, rakietą czy balonem. Później to, co narysowały, jest skanowane. Przetwarzamy te kolorowanki w czasie rzeczywistym w obiekt 3D. On się pojawia na wielkim ekranie, który ma 20 metrów w podstawie. Dzieci mogą go dotknąć, obrócić itd. To wywołuje w nich kreatywność. Opracowaliśmy to między innymi dzięki środkom unijnym. 

A panów dzieci jako testerzy występowały? 

Adam: No jasne. 

Coś się zmieniło pod wpływem ich sugestii? 

Adam: Kiedy budowaliśmy pierwsze centrum, to mój synek bywał tam dość regularnie. I zawsze musieliśmy mu coś z folii rozpakowywać, żeby się pobawił. Ale tak na poziomie samej koncepcji dziecku jest trudno coś ocenić. Zanim nie wejdzie, nie dotknie, nie przekręci. 

Albo jest nudno, albo nie jest nudno?

Adam: Właśnie tak. Dziecko nie bazuje na zdjęciach, slajdach, projektach, tylko na tym, czego już doświadczyło. "A zjeżdżalnia będzie?".

I jest?

Karol: Jest, bo ruch też pełni istotną funkcję w rozwoju dziecka. Ale jest taka, jakiej nigdzie indziej nie znajdziecie - w rakiecie. 

Co będzie dalej?

Adam: Każda firma ma swoją wizję. Nasza jest taka, żeby rodzic, myśląc o mądrej zabawie dla swojego dziecka, myślał o Smart Kids Planet. Przed nami nowe Centra Mądrej Zabawy w Polsce, rozwój marki sklepowej Smart Kids Store, ale docelowo nie będziemy tylko Centrum Mądrej Zabawy. Budujemy markę parasolową - pomysły przekuwamy w realne projekty. Do sprzedaży trafiła nasza pierwsza edukacyjna książeczka dla dzieci do lat trzech. Na Spotify, na YouTubie są nasze darmowe audiobajki: "Przygody Smartusia". Już w tym roku planujemy otwarcie kolejnego centrum na południu Polski, a w 2025 roku otwarcie trzeciej placówki - mamy do dyspozycji co najmniej trzy lokalizacje i w nadchodzących miesiącach będziemy dokonywać ostatecznych decyzji.

A zagranica?

Karol: Już były pierwsze kontakty, pierwsze rozmowy. Mamy wstępnie zdefiniowane rynki. Musimy się do tego dobrze przygotować, bo to jest trudny koncept. Trudny jest choćby sam proces powstawania atrakcji. Sami je projektujemy z zespołem i sami szukamy dostawców, a na koniec każdy z eksponatów przechodzi proces certyfikacji.  

*Adam Kowalczyk, Karol Gaweł to założyciele Smart Kids Planet, pierwszego w Polsce Centrum Mądrej Zabawy dla dzieci stworzonego w duchu trendu edutainment, czyli edukację przez rozrywkę.

Pierwsze centrum uruchomili w 2019 roku na terenie stadionu PGE Narodowy. Po założeniu tam szpitala musieli zdemontować plac zabaw. 

Centrum powróciło w październiku 2022 roku w warszawskiej Fabryce Norblina. Już w pierwszym roku funkcjonowania Smart Kids Planet odwiedziło niemal ćwierć miliona osób.

Adam Kowalczyk i Karol Gaweł w konkursie EY Przedsiębiorca Roku  nominowani są w kategorii Nowy Biznes. 

Zobacz także inne sylwetki:

  1. Przemysław Gacek. Każdego dnia wyłącza telefon na minimum godzinę. Właściciel Pracuj.pl na spotkania nie bierze nawet komputera.
  2. Sebastian Jabłoński, Respect Energy Holding. Jego firma ma 11 mld przychodu, zarabia 500 mln rocznie. A on został traderem przez piosenkę Kazika "Płomienne zorze budzą mnie ze snu. Giełdowy ranek. Informacji szum".
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Fajnie. Gratulacje. Mam tylko nadzieję że pracowników traktują z szacunkiem a nie jak przysłowiowi Janusze
już oceniałe(a)ś
13
0
Centrum Mądrej Zabawy w Norblinie przetestowało 2 naszych wnuków lat 5 i 9. Wyszli po kilku godzinach zachwyceni, pełni emocji i z pytaniem, kiedy znów tam przyjdą. To naprawdę mądre i ciekawe miejsce.
już oceniałe(a)ś
8
0
Kto podbijał bębenek strachu GW. Sądzę że każda władza wie najlepiej co należy zrobić. Jeśli się nie konsultuje to mamy wynik. Bo ta pandemia strachu nie wymagała budowy szpitali tego typu w Europie powstało po 1 na kraj. Oficjalne wyniki z Kanady umierali zaszczepieni ponad 90%. Pelikany sprawdźcie. Większość szczepionek nie jest w stanie zatrzymać zarażen. Na nie które nawet 5% zaszczepionych nigdy nie uzyska odporności. Po co ten terror był
już oceniałe(a)ś
1
28