Rynek się zmienia, kraj się zmienia, gospodarka się cyfryzuje, a wraz z nią mamy też nowoczesne prawo podatkowe. I ja wiem, że zaraz ktoś się odezwie: chcą mnie kontrolować. Tylko że my tego nie unikniemy. Po prostu świat zmierza w stronę cyfryzacji - mówi Przemysław Kot, twórca aplikacji Mizzox.

Spytam wprost: po co mi wasza aplikacja, skoro mogę mieć księgową? 

Przemysław Kot, Mizzox*: - Przede wszystkim, my dajemy dużo wolnego czasu. A czy właściciel firmy poświęci ten czas na zarabianie, czy wypoczynek to już jego sprawa.  

Tak czy siak, manualny sposób księgowania to jest udręka. My ten proces automatyzujemy, do tego pomagamy wysłać przelewy, przypominamy o płatnościach, załatwiamy całą papierologię. Wychodzimy z założenia, że przedsiębiorca ma się znać na swoim biznesie, a nie na księgowości.  

Celujemy z usługami dla JDG  [jednoosobowe działalności gospodarcze – red.] i całego sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Z naszych szacunków wynika, że korzystanie z naszego oprogramowania do prowadzenia księgowości w takiej jednoosobowej firmie oszczędza 8-10 godzin miesięcznie.  

I wasze oprogramowanie robi to lepiej niż człowiek? Nie myli się?  

EY Przedsiębiorca Roku
CZYTAJ WIĘCEJ

- Ja zawsze uważam, że człowiek łatwiej może się pomylić niż technologia. Nasz program ma też całą masę mechanizmów zabezpieczających. Podam przykład: nasz system łączy się już z systemami rządowymi, by móc weryfikować poprawność danych zawartych na fakturze.  

Nie będę kłamał, że AI jest niezawodne, na pewno jednak myli się rzadziej niż człowiek, jest bardziej precyzyjna.  

To jest pana wiedza i opinia, a wśród pana klientów? Nie ma myślenia, że "moja księgowa Asia" to zawsze będzie lepsza?  

- To jest sedno mojego biznesu: przestawianie myślenia przedsiębiorców o technologii. Ale będę miał coraz łatwiej.  

Dlaczego? 

- Jej skuteczność rośnie z miesiąca na miesiąc. Względem zeszłego roku już jesteśmy o lata świetlne dalej.  Tak, bańka AI jest dziś napompowana. Powód? Część osób nie umie z niej korzystać.  

U nas pracujemy na własnych modelach, swoich rozwiązaniach, naszych metodach. A to zapewnia nam pełną kontrolę i dużo większą skuteczność.  

Oczywiście, ta "księgowa Asia" będzie zaprzeczać, będzie się bronić. Tylko że od lutego wdrażamy w Polsce KSeF, czyli system wystawianie elektronicznych faktur, a nie na kartce papieru, najpierw w tych największych firmach, a z czasem w każdej. A to oznacza, że każda firma będzie potrzebowała narzędzia podłączonego pod KSeF. To będzie rewolucja. 

Robiliśmy badania terenowe – jest jeszcze dziś cała masa małych, polskich firm, które faktury wystawiają w Excelu. Mają tam trzy zmienne, i tyle. Te czasy jednak się kończą.

Rynek się zmienia, kraj się zmienia, gospodarka się cyfryzuje, a wraz z nią mamy też nowoczesne prawo podatkowe. I ja wiem, że zaraz ktoś się odezwie: chcą mnie kontrolować. Tylko że my tego nie unikniemy. Po prostu świat zmierza w stronę cyfryzacji.  

Zastępujecie księgową czy ją uzupełniacie? 

- Zdecydowanie uzupełniamy. Najlepiej działamy w parze z księgowym, nie zamiast niego. My automatyzujemy to, co jest powtarzalne i mechaniczne: wczytywanie faktur, kategoryzowanie, wykonywanie przelewów, przypomnienia o terminach. Dajemy księgowemu czyste, uporządkowane dane.

A księgowy robi to, co wymaga ekspertyzy i ludzkiego osądu - interpretacje podatkowe, optymalizację kosztów, doradztwo strategiczne. Dzięki temu przestaje być "przepisywaczem" a staje się prawdziwym doradcą dla swojego klienta.

To jest win-win: przedsiębiorca oszczędza czas, księgowy może się skupić na wartościowej pracy, a my dostarczamy narzędzie, które im obu pomaga.

Księgowa Asia, choć teoretycznie nie może tego robić, to czasem coś podpowie, zasugeruje, co można wrzucić w koszty, a czego lepiej nie. Wasze rozwiązanie takiej funkcji nie ma. 

- Ale my też podpowiadamy! Robimy to inaczej, w innych kontekstach niż umowna księgowa Asia, ale robimy to. Program zna na przykład cashflow firmy, widzimy, kto nam już zapłacił, a kto jeszcze się spóźnia. Jak to opóźnienie osiągnie pewien próg, to informujemy, że jest taka niedopłata.

Program ma dostęp do wszystkich danych firmy i na tej podstawie możne w wielu miejscach podpowiadać, co się wydarzy, jakie decyzje trzeba podjąć. De facto stajemy się więc cyfrowym asystentem.  

Przykłady? 

- Właściciel firmy ma samochód wzięty w leasing, musi płacić co miesiąc ratę. Raz zdarzyło mu się przegapić termin. Miał dużo na głowie, bo było dużo zleceń, zapomniał. System sam dostrzeże, że coś mu umknęło i podpowie, by zrobić przelew.  

Inny przykład. W firmach często jest tak, że trzeba wykonać, dajmy na to 50 przelewów po 100 zł. Ktoś więc siada do tego, przenosi dane z systemu X do konta bankowego i po kolei je autoryzuje. To ręczna robota, więc ogromna strata czasu. My możemy te 50 faktur "kliknąć w systemie" i jedną autoryzacją wykonać wszystkie przelewy. Ile czasu można tak zaoszczędzić? Godzinę? Dwie?  

Banki na to zezwalają? 

- Tak, umożliwia to dyrektywa PSD2. Banki w UE są zobowiązane do udostępniania dostępu do rachunków poprzez API licencjonowanym podmiotom, oczywiście za zgodą klienta. W praktyce integracje wymagają pracy technicznej i spełnienia wymogów regulacyjnych, ale kierunek jest jednoznaczny – dane finansowe przestają być zamknięte w jednym banku i mogą zasilać nowoczesne systemy do zarządzania firmą. 

A skąd się wziął pana pomysł na biznes?  

- Przez 15 lat prowadziłem software house. I po tym, jak trzydziesty raz mieliśmy robić niemal identyczne wdrożenie dla klienta, polegające właśnie na narzędziach księgowych łączonych z systemami bankowymi, stwierdziłem, że to trochę bez sensu. Dużo lepiej jest stworzyć jedno rozwiązanie, które będzie mogło wdrożyć u siebie wiele firm.  

Oczywiście, trzeba tu dostosować model biznesowy – tamte zlecenia były bardzo opłacalne, teraz bazujemy na abonamencie. Gdy przyłoży się do tego skalę działania, to jest to zyskowne.  

W Polsce łatwiej taką firmę jak pana zakładać, bo jesteśmy mocno scyfryzowani? 

- Absolutnie nie mamy czego się wstydzić.

Aplikacja mObywatel to dla mnie największe technologiczne odkrycie w Polsce w ostatnich latach. Nasze aplikacje bankowe też świetnie działają, przelewy idą szybko. 

Gdy patrzymy na inne rynki europejskie, widać, że poziom cyfryzacji usług publicznych i finansowych bywa bardzo zróżnicowany. W wielu dużych gospodarkach te procesy wciąż są mniej zaawansowane niż u nas, szczególnie w obszarze bankowości mobilnej i usług administracyjnych online.  

Analizujemy wejścia na te rynki, więc musimy sprawdzać, jak ta digitalizacja wygląda w różnych krajach. Jesteśmy w absolutnym topie. Nawet za oceanem nie ma takich rozwiązań jak u nas.  

Można postawić tezę, że dzięki temu nasze firmy technologiczne, takie jak pana, mają pewną przewagę konkurencyjną? Scyfryzowanie Polski sprawiło, że nasze spółki mogą potem cyfryzować inne kraje, np.  Niemcy?  

- Chcielibyśmy to robić, takie mamy też plany i ambicje. Od początku nasz system był tak zaplanowany, że polska wersja jest niejako tylko elementem szerszej układanki. Jądro tego oprogramowania jest tak skonstruowane, by można było łatwo wdrożyć je na innych rynkach. 

I zgodzę się z pana tezą, że nasza daleko posunięta cyfryzacja nam pomaga, widzę też, że podobnie to funkcjonuje w spółkach kolegów z branży. 

Polskie firmy i ich rozwiązania technologiczne są też dobrze postrzegane w innych państwach. Mamy otwarte głowy, świetnych programistów, potrafimy znaleźć rozwiązania problemów, na które nikt inny nie wpadł.  W branży IT metka "made in Poland" działa na naszą korzyść. 

Ten sektor wchodzi jednak w nową erę - od automatyzacji przechodzi do wdrażania sztucznej inteligencji. W tej rewolucji technologicznej potrafimy się odnaleźć? 

- Tak, my też to już robimy. Rzeczywiście, dotąd większość procesów to były proste modele. Podam jednak przykład: przepisanie papierowego dokumentu, z opisem i kontem bankowym, gdzie nie można się pomylić w najmniejszym szczególe, u nas robi już sztuczna inteligencja. AI jest więc ważną składową tych rozwiązań. 

I co najważniejsze: to są nasze modele językowe, stworzone tutaj, polskie. Dziś każdy się chwali, że wdrożył AI. Samo wykupienie dostępu do narzędzia sztucznej inteligencji, nie jest jeszcze wdrożeniem. Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy jest ona zintegrowana z procesami firmy, danymi i codzienną pracą zespołów. 

Moja idea firmy na tym polega: chcemy, aby to było stricte nasze, żebyśmy mieli na to wpływ, bo to nam i klientom daje poczucie bezpieczeństwa.

Także dane trzymamy w Polsce, cała infrastruktura jest w Gdańsku, Gdyni, Krakowie i Wrocławiu. Nie wychodzimy z tymi danymi za granicę. Podam kolejny przykład: jeden z amerykańskich dostawców chmurowych miał niedawno olbrzymią awarię, padły usługi na całym świecie, wiele aplikacji. Nas to nie interesowało, nas nie złamało, bo mamy swoją infrastrukturę, my za nią odpowiadamy.  

Tylko to pana firmę kosztuje więcej...  

- W dłuższej perspektywie się to opłaci, ja firmy nie założyłem na krótki czas. A do tego coraz więcej osób pyta: "A gdzie będziecie moje dane trzymać?". Podejście do bezpieczeństwa się zmienia, ono zaczyna być wyceniane, ludzie chcą za nie płacić. 

Przemysław Kot, prezes i założyciel firmy Mizzox
Przemysław Kot, prezes i założyciel firmy Mizzox Fot. EY Przedsiębiorca Roku

Przemysław Kot jest finalistką konkursu EY Przedsiębiorca Roku w kategorii Nowy Biznes. Jego firma Mizzox oferuje prostą w obsłudze aplikację do rozliczeń księgowych, przepływu dokumentów i zarządzania procesami w małych firmach. Dzięki temu automatyzuje i ułatwia prowadzenie biznesu. Aplikacja wspierana jest przez autorskie rozwiązania AI. Obecnie z aplikacji korzystają dziesiątku tysięcy użytkowników. 

Redakcja Wyborcza.biz objęła konkurs EY Przedsiębiorca Roku patronatem medialnym.

 Redagowała Joanna Sosnowska

Komentarze
Czlowiek sie myli i bladzi, AI ma zas halucynacje, ktore sprzedaje jako konkretne, sprawdzone wyniki. To jest zasadnicza roznica
@aaargghh
Ciekawe że nazwano to halucynacjami, podczas gdy AI niejednokrotnie bezczelnie kłamie gdy czegoś nie wie
już oceniałe(a)ś
@śródmieszczka
Programy nie mają świadomości, nie mogą więc kłamać.
już oceniałe(a)ś
@alabelakonface
Więc halucynować też nie mogą bo halucynacje to objawy wytwórcze
już oceniałe(a)ś
@śródmieszczka
"halucynacje" były pierwotnie używane w modelach rozpoznających/modyfikujących obrazy jeszcze w latach 80, gdzie tym terminem określało się sytuację, gdy model dodawał do obrazu wynikowego coś, czego nie było w obrazie wsadowym, ale było względnie możliwe (np. dodanie pieprzyka do wygenerowanego obrazu twarzy w wyższej rozdzielczości na podstawie wsadu o niskiej rozdzielczości).

Gdzieś po drodze halucynacje trafiły do nauki o języku, a konkretniej maszynowego tłumaczenia, gdzie halucynacje oznaczały pojawienie się tekstu w tłumaczeniach którego nie było w źródle.

Halucynacje w obu przypadkach wybrano ze względu na to, że są niezamierzone, brak intencji oszustwa po stronie programu.

A potem, trochę skaczemy do przodu w czasie, i jesteśmy w zamierzchłych czasach, circa 2022 :-) gdy najpotężniejsze modele językowe były w stanie napisać maksymalnie kilka zdań które brzmią sensownie pod rząd, a potem następowała błyskawiczna degradacja tego co wypluwają, i to w sposób przypominający właśnie jakieś majaki ciężko chorej osoby która z każdym słowem coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością.

I tak już zostało.

Jeśli chcesz nazwać to kłamstwem, to bądź świadom, że poniekąd antropomorfizujesz takie AI, przyznając że robi to celowo.
już oceniałe(a)ś
Kto zapłaci odszkodowanie za błędy programu opartego o AI?
@Glos_2017
Klienci
już oceniałe(a)ś
Tak jest "AI się myli, ale na pewno rzadziej niż człowiek" ale według jednego eksperta od AI problem jest, że człowiek uczy się na błędach a AI raz popełnione błędy nadal używa do „trenowania” siebie i innych AI i ich powiela.
@Ochota
W punkt
już oceniałe(a)ś
@Ochota

> człowiek uczy się na błędach

bądźmy szczerzy, to pięknie brzmi jako idea, a w praktyce większość społeczeństwa (nie tylko w Polsce, na całym świecie) to półdebile którzy na żadnych błędach się nie uczą. Uczenie się na błędach, wyciąganie wniosków, planowanie na przyszłość to coś, co dotyczy może z 15-20% społeczeństwa, nie więcej.
już oceniałe(a)ś
bzdury. optymalizacji podatkowych ai nie zna
już oceniałe(a)ś
Tyle, że księgowa Asia może mnie reprezentować przez Urzędem Skarbowym w razie kontroli, oszczędzając mi czas i nerwy. AI nie może.
już oceniałe(a)ś
I wśród tych 50 przelewów wykonanych przez AI, 4 będą na firmy słupy lub nieuczciwych kontrachentów, którzy wystawili parę faktur w KSEF.
A właściciel wyluzowany własnie radośnie pije sobie drinki, na koszt zwolnionego księgowego.
@macren
kontrahentów
już oceniałe(a)ś
Jaka przełomowa aplikacja? Jest dostępna w Google Play od kwietnia, a pobrano ją 50 razy... nie ma żadnych opinii. za co oni tą nagrodę dostali?
już oceniałe(a)ś
AI się myli aż jej czlowiek nie podpowie.
już oceniałe(a)ś
ZQwlCyoPKskmhFDTadY4OIR7xhrnFTa4Sey1oapbmVQ=