Z ich rozwiązań korzystają w Stanach Zjednoczonych i Europie, w Polsce jeszcze walczą o rynek. AI Clearing udowadnia, że sztuczna inteligencja może zmienić nawet place budowy. - Od inwestorów w USA usłyszałem: "Wy Polacy zawsze robicie trudne rzeczy". Taką mają tam o nas opinię. Dumny jestem z tego - mówi Adam Wiśniewski z AI Clearing.
Sebastian Ogórek: Podobno jesteście największą firmą ochroniarską na świecie, która już działa w AI?
Michał Mazur, AI Clearing: - (śmiech) No nie do końca, choć rzeczywiście pilnujemy tego, co się dzieje na wielkich budowach.
Zastanówmy się: kiedy ty jako dziennikarz zainteresujesz się jakąś inwestycją budowlaną? Oczywiście jak spóźnia się jej oddanie albo przekroczy ona budżet. I wtedy rusza narracja, że ktoś jej źle dopilnował, a teraz ta droga zostanie oddana rok później, lotnisko dwa lata po terminie, linia kolejowa albo, co gorsza, jakiś tramwaj do Wilanowa, będzie blokować przez jakiś czas ruch w połowie miasta dwa razy dłużej, niż planowano. Prawda?
Coś w tym jest, ale jak ktoś na czas oddaje inwestycję, to pochwalimy.
MM: - Umówmy się, jako media robicie to rzadziej. Wracając jednak do meritum: jak nadzorować plac budowy, który ma 40 kilometrów długości, a do tego często jest szeroki na kilkaset metrów? Nikt nie wie, co tam się dzieje.
Do tego taki kontrakt na budowę realizuje teoretycznie jedna firma, ale zatrudnia całą masę podwykonawców. Każdy wysyła raporty zaawansowania w innym formacie, generalny wykonawca nie ma wyjścia, musi tym raportom ufać, ale ani, on ani inwestor nie ma jak tego skontrolować. Słowem: pełen chaos.
Adam Wiśniewski, AI Clearing*: Oczywiście na placu są geodeci, którzy to wszystko mierzą, ale ile oni mogą zrobić na placu o długości 40 km i szerokości 400 metrów? 5 proc. jednego dnia? Pewnie mniej.
A kierownik budowy?
AW: Zgodnie z prawem powinien być i jest kierownik budowy. Jest nawet inżynier kontraktu, który pilnuje generalnego wykonawcy. Kiedyś jeden z menedżerów przyznał mi jednak, że są niestety i tacy, którzy na inwestycji pojawiają się raz na rok, a cała ich praca opiera się na przepisywaniu tego, co dostaną w gotowym dokumencie.
MM: Budowałeś dom?
Tak.
MM: Jak często byłeś na budowie i doglądałeś ekipy budowlanej?
Częściej niż raz do roku, w zasadzie codziennie.
MM: A tu mamy inwestycje, na które wydajemy setki milionów, a czasem miliardy złotych, które tradycyjnymi metodami są nie do ogarnięcia i nie do upilnowania.
AW: Ale niech nawet ktoś wizytuję tę dużą inwestycję: lotnisko, drogę szybkiego ruchu czy linię kolejową dzień w dzień. I tak fizycznie nie jest się w stanie tego skontrolować. Efektywnie i w odpowiednim czasie.
MM: Problem tkwi w tym, że wszyscy to wiedzą i jest zabawa: inwestor infrastrukturalny, najczęściej firma państwowa, chce jak najtaniej wybudować, firma budowlana chce jak najwięcej zarobić. Ci drudzy więc kombinują, ile się da, składając niską kwotę w ofercie, a w odwodzie mają najróżniejsze firmy doradcze i najlepszych prawników, którzy są w stanie wywalczyć dla nich pieniądze za kontrakt nawet kilka lat po jego zakończeniu.
W Stanach Zjednoczonych jest nieco lepiej, bo tam nie ma prawa zamówień publicznych, są negocjacje, natomiast często i tak się to kończy podobnie, jak u nas, czyli na sali sądowej.
I wtedy wchodzicie wy z waszym rozwiązaniem. Lecicie dronem nad budową i skanujecie, co się tam dzieje. Zgadza się?
MM: Trochę tak jak mówisz. Po prostu zauważyliśmy, że na większości inwestycji najlepszą metodą zarządzania projektem jest modlitwa. Aby się udało, trzeba zaufać opatrzności. Powód? Brak informacji, co się dzieje na kontrakcie. Nie wyślesz 600 osób na budowę, by patrzyły innym 600 osobom, co i jak robią.
Stwierdziliśmy jednak, że te osoby łatwo zastąpić jedną osobą z dronem. Dołożyliśmy do tego unikalny własny model sztucznej inteligencji i to jest nasza nisza rynkowa – skalowalna na całym świecie.
AW: AI zajmujemy się od dekady, wówczas nie było ChataGPT, co oznacza, że musieliśmy całą swoją technologię budować od podstaw. My nie kupiliśmy gotowego modelu AI od dużego gracza technologicznego typu OpenAI. Sami z pomocą wybitnych polskich informatyków „wyhodowaliśmy" swoją technologię, karmiąc ją milionami zdjęć, rysunków i projektów 3d.
Nasze narzędzie jest stricte przygotowane stricte do monitorowania placów budów. Problem w tym, że one zawsze są inne. Jak chcesz AI nauczyć, co to jest kot, by mogła rozpoznawać kota na obrazach, to jej pokazujesz 50 tys. zdjęć kotów i mówisz: "tu jest kot biały, tu czarny, a tu różowy, szukaj go teraz gdzie indziej". I tak AI się nauczy.
Z budową jest znacznie trudniej. Po pierwsze rozmiar obrazu – to nie jest coś, co ma 200 na 200 pikseli, ale raczej 200 milionów na miliard. Do tego każdy z pikseli musi mieć współrzędne, tak by było wiadomo, co to dokładnie za miejsce. A dochodzi jeszcze jedna rzecz - wysokość i głębokość. Na budowie albo kopiesz, albo idziesz w górę. To musi być więc de facto model 3D.
I co chwila wszystko się zmienia...
AW: Dokładnie! Dodam jeszcze jedną komplikację: każdy region, to inna ziemia, inne ukształtowanie terenu, inne skały. W Kalifornii ziemia jest czerwona, a u nas jest czarna albo szara.
Ba, do tego dochodzi efekt słońca.
Jak zrobisz zdjęcie o 8 rano, w południe i chwilę przed zachodem słońca, to przecież to za każdym razem jest inna kolorystyka. Ty to rozumiesz, dla AI już nie do końca jest to takie proste do zrozumienia.
MM: Nasz system jest jednak w stanie już to pojąć. Robimy co kilka dni przelot dronem nad placem budowy, a następnie unikalny model AI klasyfikuje każdy centymetr kwadratowy, ale najczęściej kwadraty dwa na dwa centymetry, do różnych klas obiektów: cegła, panel słoneczny, ziemia, beton, asfalt, zbrojenie, itp. To trwa kilka godzin, a dostajesz kompletną informację, co dzieje się na budowie, co się zmieniło od ostatniego monitoringu.
Do tego system jest w stanie automatycznie porównać to z harmonogramem budowy, czyli kto i co miał zrobić w konkretnym czasie. A potem ich z tego rozliczać. Taki raport jest też obiektywny: robi go AI, a nie pan Mirek, który zupełnym przypadkiem zna się z właścicielem firmy budowlanej. To mega ważne dla banków i samych inwestorów.
AW: Nasze pierwsze projekty realizowaliśmy w Stanach Zjednoczonych. Różnica pomiędzy oficjalnymi raportami robionymi przez ludzi a tym, co nasza technologia finalnie wskazała, to było często nawet 30 proc. To jest niesamowity rozjazd! I ostatecznie gigantyczne straty bądź zyski i wiedza.
To tytuł tekstu już mam: "firmy budowlane ich nienawidzą".
AW: Dobry klikbait, ale wbrew pozorom, my tworzymy korzyść dla samych firm budowlanych. Na dłuższą metę każdy chce mieć przejrzystość i transparentność w dokumentach, chce wiedzieć, co de facto się dzieje na jego budowie. Kto tam zachrzania, a kto się leni. Chce rozliczyć swoich pracowników, podwykonawców, itd. To dla firmy budowlanej też jest olbrzymia korzyść, : zdobyć dokładną wiedzę o postępach prac. Do tego lepsze planowanie zawsze pozwala zmniejszyć koszty.
MM: A jak inwestor taką wiedzę ma, to może się rozliczać, czytaj akceptować faktury bez obawy, że zapłaci za coś, co nie zostało zrobione. To się więc opłaca każdej ze stron. W Stanach mamy już taką markę, że jak coś jest w raporcie AI Clearing, to można się na to powołać i żądać wypłaty faktury. Pewność to ogromna wartość.
Kto dziś korzysta z waszych usług?
MM: 80 proc. naszych przychodów pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Głównie dlatego, że tam inaczej podchodzi się do innowacji. W Polsce, jak parę lat temu szukaliśmy zleceń, to słyszeliśmy: "przyjdźcie do nas, jak to wdrożycie to u kogoś w Niemczech".
Ba, była jedna firma, która powiedziała nam: "pozwolimy wam z nami współpracować, jak wy nam zapłacicie za możliwość latania dronem nad naszą budową".
AW: W USA nasz pierwszy klient to jedna ze spółek z top 10 największych firm budowlanych. Na stronie zobaczyliśmy, że chwali się innowacjami technologicznymi. To mówię: piszemy maila. Znaleźliśmy kontakt do Billa, wysłaliśmy wiadomość, ten po dosłownie pięciu minutach odpisał: zdzwońmy się. Szybki telefon i wchodzą w to. Tak sprzedaliśmy pierwszy kontrakt na 12 tys. dolarów. Bez nawet żadnych skomplikowanych prezentacji. Pracujemy z tą firmą do dziś.
MM: Na teraz w Stanach nasza technologia wspomaga budowę ok. 25 proc. wszystkich nowopowstających farm solarnych. Żeby zrozumieć skalę: w tej chwili buduje się tam ok. 45 gigawatów farm solarnych rocznie, nasza polska planowana elektrownia atomowa ma mieć 4 gigawaty.
Jak to jest możliwe, że w ojczyźnie AI, to polska firma przejmuje rynek?
AW: Będę nieskromny, ale nasz produkt jest po prostu świetny. Bardzo dobrze zidentyfikowaliśmy potrzebę, stworzyliśmy do niego rozwiązanie, likwidujemy konkretne problemy. I model sztucznej inteligencji jest unikalny, tworzony dziś na miliardach elementów, których uczy się nasz system.
Sam byłem nadzorcą na placach budowy. Pilnowałem budowy Stadionu Narodowego, autostrady A1, terminala LNG. Wstawałem o czwartej rano i jechałem doglądać, co się dzieje. Wiedzieliśmy więc, gdzie leży problem, a potem go rozwiązaliśmy.
Kiedyś od inwestorów w USA usłyszałem: "Wy Polacy zawsze robicie rzeczy, które są trudne". Taką mają tam o nas opinię. Dumny jestem z tego, że dajemy radę te trudne wyzwania realizować.
MM: To samo mówią o Polakach w innych krajach. W Holandii komicy śmieję się już z tego, że Holender spróbował, nic nie wymyślił, przyszedł Polak i rozwiązał problem od ręki, od razu...
AW: Mamy więc jako naród opinię osób, które chcą pracować, są zaangażowane i szukają rozwiązań. My z naszymi klientami współpracujemy bardzo blisko, spotykamy się, jesteśmy na ich budowach. To też ma znaczenie.
Chcecie być firmą polską czy amerykańską? Niektórzy twierdzą, że z Polski trudno wyjść na świat, bo jesteśmy na tyle dużą gospodarką, że część firm już po prostu przestaje mieć ochotę się rozwijać.
MM: Mamy spółkę założoną w Stanach. To dla nas główny kierunek rozwoju, a także, tak jak mówiłem wcześniej, główne źródło przychodów. Jesteśmy jednak firmą polską, tu ta technologia powstała, tu jest rozwijana przez naszych rodzimych programistów i speców od AI. Współpracujemy z AGH, mieliśmy projekt z PARP, teraz z NCBiR.
A inwestorzy?
MM: Na początku byli z Polski, teraz głównie ze Stanów. Zainwestował w nas też fundusz z Estonii, bo urzekł nas swoją wizją, a my mieliśmy komfort wyboru, z kim chcemy pracować.
Wycena?
MM: Nie podajemy.
Przy kolejnej rundzie to już będzie poziom jednorożca, czyli wycena powyżej miliard?
MM: Złotówkowy jednorożec już pewnie tak.
AW: Muszę tu jednak dodać: wszyscy nasi pracownicy są też udziałowcami spółki. Wdrażamy więc ideę akcjonariatu pracowniczego. Bardzo nam na tym zależy, by tym benefitem przyciągać do siebie najlepszych. I widzimy, że to działa. Nasza ekipa to dream team.
AI Clearing od dziesięciu lat zmienia rzeczywistość placów budowy, dostarczając dane o postępach prac. Polska firma na podstawie zdjęć z drona przygotowuję dokładne skany tego, co dzieje się w poszczególnych miejscach inwestycji. Spółka działa głównie w Stanach Zjednoczonych, ma też siedzibę w Austin w Teksasie, ale jej główny zespół pracuje w Polsce. Jej założycielami są Adam Wiśniewski i Michał Mazur.
Zostali oni finalistami konkursu EY Przedsiębiorca Roku w kategorii Nowy Biznes. Redakcja Wyborcza.biz objęła wydarzenie patronatem.
Wszystkie komentarze
- Inwestor oszukuje że chce najlepsze materiały, najszybciej wykonaną robotę.
- Wykonawca oszukuje że zależy mu na dobrze zrobionej robocie
- Podwykonawcy oszukują że robią swoją robotę maksymalnie dobrze jak za pieniądze które za to dostają
Na koniec okazuje się że dzieci szefów inwestora pracują u wykonawcy na dobrze płatnych etatach, podwykonawcy płacą "dziesięcinę" przedstawicielom wykonawców.
W Polsce skończy się to tak że wystawiając ogłoszenie o przetargu jednym z punktów będzie punkt "bez monitoringu AI"
tak jak "pożyczki bez BIK"
Oczywiście mówią tutaj o najlepiej płatnych kontraktach państwowych czy samorządowych, bo prywatne są doglądane lepiej niż AI by to zrobiło...
no ale kogo weźmiesz za eksperta? kogos z konkurencji? powie że to chłam. firmę konsultingowa? zleci ekspertyzę studenciakom. leśnego dziadka z uczelni? po wie to za co mu zapłacisz
Trzeba się podpinać pod główny nurt bo nie ma żadnej liczącej się polskiej firmy na światowym poziomie i w skali.
> siedziba w Austin
aha
Szkoda tylko ze obecny rząd, podobnie jak zresztą wszystkie poprzednie, nie widzi tego potencjału i nauka polska, razem z edukacją, są na samym końcu listy priorytetów, co widać głównie poprzez dyletanctwo ministerstwa oraz żałosne finansowanie.
Krótka rozmowa po trzech piwach z jakimś januszem od Aj Waj: bełkot o niczym i anegdotki z dudy wzięte. Nic sensownego o produkcie, nic sensownego o finansach, tylko bicie piany i poszukiwanie kolejnych ynwestorów i najlepiej naszych publicznych pieniędzy w dotacjach.
A na koniec:
"AI Clearing od dziesięciu lat zmienia rzeczywistość placów budowy, dostarczając dane o postępach prac" XD XD XD
Wyborcza.biz to żenada i pukanie od spodu. Zamknijcie już tę żenę.
Haha, pozdrawiam minusujące boty.
Guzik wiesz na ten temat, na temat ich technologii i usługi. Czasem trzeba samodzielnie poszukać. Ale krytykować to potrafisz, nic więcej.
Nie ma sensownego AI wszystkie przepalają kase jak w latach 2000 firmy telekomunikacyjnie