Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jakie były początki Pana kariery naukowo-dydaktycznej?

Pierwsze 20 lat spędziłem w Instytucie Maszyn Przepływowych PAN w Gdańsku, a później 27 lat na Politechnice Gdańskiej. W 1998 roku zostałem powołany przez Ministra na funkcję rektora-założyciela PWSZ w Elblągu. Mogłem wdrażać autorskie pomysły i jestem zadowolony, bo udało się wprowadzić wiele przedsięwzięć, które dobrze służą uczelni i są wykorzystywane przez inne podmioty w całej Polsce. Zostałem wychowany w pełnej uporu kulturze kaszubsko-pomorskiej. Dodatkowo moi profesorowie, rodem ze Lwowa, w czasie studiów nauczyli mnie pełnego odpowiedzialności, ale lekkiego podejścia do problemów ważnych. To oni zachęcali do własnego myślenia. Mój promotor pracy doktorskiej mawiał: „Panie Walczyk, trzeba przestać czytać – trzeba zacząć myśleć”.

Czy jest Pan zadowolony z celów, które zakładał?

Myślę, że tak. Praca w Akademii Nauk była ściśle naukowa. Już wtedy, jako członek zespołu, zdobyłem nagrodę naukową Sekretarza PAN, jeszcze przed doktoratem. Z kolei na Politechnice Gdańskiej pracowałem 27 lat na Wydziale Mechanicznym oraz Oceanotechniki i Okrętownictwa, na którym studiowałem w latach 1963 do 1969. Jestem dumny z Politechniki Gdańskiej, która aktualnie zajmuje drugie miejsce w rankingu krajowym w kategorii uczelni badawczych – wydaje mi się, że miałem swój malutki wkład w rozwój tej uczelni. Jednocześnie od 1998 roku jako rektor prowadzę PWSZ w Elblągu, z czteroletnią przerwą gdy byłem jej prorektorem. Za moich kadencji było 9 ministrów szkolnictwa wyższego, 5 prezydentów Elbląga, 6 wojewodów i 6 marszałków, 3 biskupów, 145 posiedzeń Senatu, a w tym miesiącu podpisałem 10 000 dyplom. Kawał czasu.

Z jakich wdrożonych pomysłów jest Pan najbardziej dumny?

W PWSZ w Elblągu od początku twierdziliśmy, że studia w uczelni zawodowej muszą mieć praktyczny charakter. Wtedy nie mówiło się jeszcze o tym w ustawodawstwie. Opracowaliśmy system praktyk zawodowych, który był pilotowany w prawie wszystkich uczelniach zawodowych w kraju. Jeśli chodzi o profil praktyczny, opisaliśmy programy kształcenia stosując kwalifikacje zawodowe, do których programy te prowadzą. Wieloletni efekt? Podpisane umowy i porozumienia z prawie 700 instytucjami, w których nasi studenci odbywają praktyki zawodowe. Ważny również jest moduł dydaktyczny w całości poświęcony kompetencjom społecznym: Kultura społeczna i zawodowa. Chcemy aby kompetencje społeczne, jako efekty uczenia się, zagnieździły się w charakterach studentów. Mówiąc krótko: mamy kształcenie na profilach praktycznych z prawdziwego zdarzenia.

Co chciałby Pan dodać na podsumowanie tych lat?

Od 2005 roku wygraliśmy 46 projektów o wartości prawie 70mln złotych. W tej chwili prowadzimy 12 kierunków studiów I stopnia, 3 kierunki II stopnia i 2 kierunki jednolite magisterskie. Mamy bardzo dobrą Akademię Dziecięcą oraz Akademię Seniora i Uczelnię Otwartą– cenione w regionie i komentowane pozytywnie w całym kraju. Posiadamy wyjątkowe Centrum Współpracy z Otoczeniem Społecznym, Gospodarczym, Administracyjnym i Instytucjonalnym, w którym działają AIP, ABK i CTT.Mamy pierwszy patent, a drugi jest w drodze, ponad 70 zinkubowanych firm – jak na młodą uczelnię wygląda to nieźle. No i najważniejszy aspekt – kadra, która jest fenomenalna. Zespół składa się z ludzi oddanych Uczelni i pracy dla niej, mających ogromną satysfakcję z jej osiągnięć. Bez takiej kadry wszystkie sukcesy Uczelni nie byłyby możliwe. Dlatego jestem dumny, że mam zaszczyt i przyjemność współpracować z takim zespołem.

Wojciech Grabarczyk

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.